Po godzinachpodróże i książki · Jerzy Stawicki

Gołotczyzna, czyli aktywny duch pozytywizmu

Obieżyświat

Pozytywizm i Aleksander Świętochowski - cóż może być w tym ciekawego dla żyjących w 2004 roku? A jednak: wystarczy pojechać na odległość 100 km od Warszawy w okolice Ciechanowa, by przekonać się, jak fascynująca i jak aktualna wobec dzisiejszej rzeczywistości może być wyprawa w świat XIX i XX wiecznych pozytywistów. W Gołotczyźnie znajduje się bowiem Muzeum Pozytywizmu im. A. Świętochowskiego. Obejmuje ono zarówno dworek, w którym mieszkał A. Świętochowski, jak i dworek Aleksandry Bąkowskiej, wraz z którą na początku XX wieku zakładał szkołę rolniczą dla dziewcząt wiejskich, a później także i dla chłopców, oraz spółdzielnie spożywców. Wśród prezentowanych eksponatów zobaczyć można m.in. prospekt “Fermy Gołockiej dla praktycznego wykształcenia dziewcząt włościańskich w gospodarstwie wiejskim”, bo tak właśnie nazywała się szkoła!

Duch pozytywizmu w Gołotczyźnie przybrał postać pana Grzegorza Roszko - dyrektora muzeum, który nie tylko odnowił dworek, zapewnił współpracę wdowy po Aleksandrze Świętochowskim (tu mała zagadka: jak jest możliwa współpraca w latach 90-tych XX wieku wdowy po A.Świętochowskim, zmarłym w 1938 roku?) i zdobył wiele autentycznych przedmiotów z czasów A. Świętochowskiego, ale także prowadzi wraz z dziećmi z okolicznych wsi zajęcia plastyczne i jest wspaniałym gawędziarzem. W dworku nazywanym “Krzewnia” bawi także duch samego Aleksandra Świętochowskiego. Działalność A. Świętochowskiego obejmowała zarówno publicystykę społeczną i polityczną, powieści i nowele, a także działalność społeczną i reformatorską. “To On przewietrzył nasz rodzinny zaścianek z feudalnych oparów i otworzył jego okna na świat”.

Może więc dobrze by było, żeby duch A.Świętochowskiego pojawiał się nie tylko w Gołotczyźnie?