Po godzinachpodróże i książki · Jerzy Stawicki

Kazimierz Brandys "Wariacje pocztowe"

Mól książkowy

Jedną z książek, do których powracam od czasu do czasu są “Wariacje pocztowe” Kazimierza Brandysa, opublikowane po raz pierwszy w 1972 roku. Jak można przeczytać na obwolucie tego pierwszego wydania: “Nowy utwór (..) to barwny, epistolarny apokryf, w którym autor w kolejnych listach ojców do synów i synów do ojców odzwierciedla losy jednej rodziny, wplecione w dzieje polskie w czasach od 1770 do 1970 roku”.

Już sam pomysł powieści: opowiedzieć dzieje jednej rodziny w formie listów, pisanych językiem epoki jest fascynujący. A do tego dochodzi jeszcze język i sposób narracji - jak zwykle w prozie Brandysa wartki, barwny i wysmakowany.

Pierwszy list datowany 1770 i pisany przez Prota Zabierskiego do syna Jakuba, pochodzi z folwarku Szymowizna. Kolejne datowane są na lata 1799, 1833, 1867, 1900, 1932 i 1970. Ukazują barwną historię rodziny Zabierskich, a przy okazji - niejako w tle - także zagmatwane losy Polski. Przygody i perypetie Zabierskich pokazują życie, problemy i myśli kolejnych pokoleń tej rodziny, a niektóre z nich - co ciekawe - zmieniają swoje znaczenie i sens z upływem czasu.

Jeden z przedstawicieli Zabierskich jako jeniec Wielkiego Wezyra tańczy w parze z małpą przed gośćmi władcy. Inny zmuszony jest w trakcie kampanii napoleońskiej upiec i zjeść własną nogę. Takich epizodów, czy to żartobliwych, czy też dramatycznych jest zresztą w książce więcej. Co ważniejsze, towarzyszy im refleksja nad historią Polski, nad postawami Polaków i ich konsekwencjami dla kolejnych pokoleń. Część z nich brzmi zadziwiająco współcześnie, jak ten choćby cytat: “U nas drobniutki pryszczyk rozdyma się naraz do ogromu wrzodu, z czego następnie urastają potworne wieże Babel, istne burdele kłótni i gadania - w szwargotach zaś prym wiodą redakcje gazet”.

Książka jednocześnie bawi, wzrusza i zmusza do refleksji nad dolą człowieka i nad światem. To naprawdę wspaniała lektura.