Tadeusz Konwicki "Sennik współczesny"

Tadeusz Konwicki to jeden z moich ulubionych polskich pisarzy. Okazją do powrotu do jego książek była w tym roku (2010) publikacja serii jego “Książek wybranych”, na którą złożyło się 12 tomów, zawierających 17 jego utworów. Jedną z nich był opublikowany po raz pierwszy w 1963 roku “Sennik współczesny”, który po raz pierwszy czytałem jeszcze w czasach licealnych. Jak więc wypada powieść Konwickiego czytana blisko 50 lat po napisaniu?
Pierwsze na co trafiamy czytając tą powieść to oryginalna – nadal po tych 50 latach – konstrukcja książki. Łączy ona bowiem dwa, a w zasadzie 3 plany czasowe: teraźniejszość (17 lat po II Wojnie Światowej) oraz wspomnienia bohatera z czasów powojennych, partyzantki oraz czasów dzieciństwa, wywołujące z kolei inne wspomnienia. W dodatku Konwicki stosuje różne formy gramatyczne: pierwszą osobę czasu przeszłego (dla teraźniejszości), pierwsza osobę czasu teraźniejszego (dla części wspomnień) oraz drugą osobę czasu przeszłego (dla innej grupy wspomnień). I dodatkowa komplikacja: wspomnienia nie pojawiają się w porządku chronologicznym lecz wywoływane są konkretnymi zdarzeniami w teraźniejszości bohatera powieści. Początkowo trudno jest się w tym połapać, jednak dość szybko można odkryć bardzo konsekwentną konstrukcję książki – powtarzający się schemat powiązań tych różnych składników powieści. Struktura książki trochę przypomina strukturę “Gry w klasy” Cortazara. Krytycy literaccy mówią, że jest to konstrukcja “gry do składania”, przypominająca Cortazarowski “model do składania”. Jeśli więc ktoś lubi tego rodzaju zagadki literackie, czy “grę autora” z czytelnikiem – a ja lubię – to będzie czerpał przyjemność już z samego jej rozwiązywania.
Natomiast sama problematyka powieści sporo już jednak straciła na aktualności. Jest bowiem w zasadzie autobiograficzną opowieścią Konwickiego – próbą wyjaśnienia jego wyborów życiowych w okresie wojennym i powojennym. Przypomnę, że Konwicki, pochodzący z Wileńszczyzny, był w czasie II Wojny aktywnym uczestnikiem AK-owskiej partyzantki, skierowanej przeciw Niemcom, ale przede wszystkim przeciw Związkowi Radzieckiemu. Po zakończeniu wojny dość szybko rozpoczął działalność literacką już po stronie nowej władzy, został członkiem partii i autorem socrealistycznym, który za “Na budowie” – opowieść o powstawaniu Nowej Huty został uhonorowany w 1950 roku Nagrodą Państwową. I właśnie wspomnienia, będące istotnym elementem książki dotyczą tych właśnie, wspomnianych przed chwilą wydarzeń, jak wstąpienie do partii, czy walki w partyzantce. Książka jest więc swego rodzaju autoanalizą biografii pisarza, próbą pokazania co wpłynęło na jego tak pogmatwany życiorys. W latach 60-tych powieść cieszyła się sporą popularnością, gdyż opisywała doświadczenia typowe dla wielu ludzie żyjących w tamtych czasach. I w gruncie rzeczy takie różne wybory, zmiany przekonań i postaw są charakterystyczne nie tylko dla czasów powojennych, lecz mają charakter uniwersalny. Więc może jednak nadal problematyka powieści – wbrew temu, co napisałem na początku akapitu – nie straciła na aktualności? A to już musicie rozstrzygnąć sami, sięgając po “Sennik współczesny”.
Ja zaś mam już przygotowaną kolejną książkę Konwickiego z serii jego “Książek wybranych” – jedną z moich najbardziej ulubionych, czyli “Kalendarz i klepsydra”.
