Po godzinachpodróże i książki · Jerzy Stawicki

Giuseppe Tomasi di Lampedusa „Gepard”

Mól książkowy

Dlaczego w epoce technologicznej rewolucji związanej z AI warto sięgnąć po „Geparda”, którego autorem jest Giuseppe Tomasi di Lampedusa? Co opisywana w tej powieści druga połowa XIX wieku we Włoszech ma wspólnego z naszą obecną epoką?

To proste.

„Gepard” opisuje w fantastyczny sposób czasy zmian społeczno-gospodarczych, zapoczątkowanych wyprawą Garibaldiego na Sycylię. Kres sycylijskiej arystokracji, pojawienie się nowych sił, czyli burżuazji. Pokazuje mechanizmy tych zmian, zachowania i motywacje nie tylko grup społecznych, lecz także indywidualnych ludzi. I tych odchodzących ze sceny, jak tytułowy bohater – książę Fabrizio Salina, jak i tych wchodzących na scenę, jak burmistrz Donnafugaty Calogero Sedara.

Kostiumy i realia są XIX-wieczne, mechanizmy ponadczasowe. Opowieść Lampedusy to także obraz naszego, XXI-wiecznego świata. Zastąp bohaterów powieści osobami, które znasz – to ćwiczenie wymaga tylko nieco wyobraźni.

Czytałem drugie polskie wydanie (1963) pierwszego tłumaczenia powieści z 1962 roku, jeszcze pod tytułem „Lampart”. Taki też był tytuł filmu Viscontiego, w którym główne role grali: Burt Lancaster (książę Fabrizio Salina), Alain Delon (Tancredi) i Claudia Cardinale (Angelica).

Okładka „Lampart”Okładka „Gepard”Okładka „Książę Lampedusy”

Przeczytajcie, albo - tak jak ja - sięgnijcie wakacyjną porą ponownie po tę wspaniałą powieść. I obejrzyjcie serial na Netflixie, który – choć nieco modyfikuje fabułę powieści – świetnie pokazuje zmiany na Sycylii w drugiej połowie XIX wieku i nas współczesnych w XIX-wiecznych kostiumach.

A zaraz po „Gepardzie”, lub nawet równolegle z nim przeczytajcie drugą książkę, której autorem jest Steven Price „Książę Lampedusy”.

To niedawno wydana powieść przedstawiająca ostatnie lata życia autora „Geparda”, sięgająca retrospektywnie także do lat wcześniejszych. To opowieść o ostatnim przedstawicielu wielkiego sycylijskiego rodu, który nieuleczalnie chory, zastanawia się: cóż to takiego po sobie pozostawi. I to właśnie pytanie staje się impulsem do napisania przez niego „Geparda”.

Ta druga książka wyjaśnia, że tytułowy „Gepard” to zarówno pradziadek autora Giulio Tomasi di Lampedusa, jak i sam autor powieści Giuseppe Tomasi di Lampedusa.

„Gepard” zaczyna się zdaniem: „Nunc et in hora mortis nostrae. Amen.”

Kończy się zaś następująco:

„(…) można było zobaczyć tańczącego w powietrzu czworonoga z dużymi wąsami, którego podniesiona przednia łapa zdawała się komuś wygrażać. Potem wszystko spoczęło w pokoju, obrócone w garstkę sinego prochu”

Bo „Gepard” to tak naprawdę powieść o śmierci i o przemijaniu. Przemijaniu ludzi, epok, ale także klas społecznych i całych systemów społeczno-gospodarczych.

To książka o nas samych bez względu na to w jakiej epoce i w jakich latach żyjemy.

Bardzo, bardzo polecam obie książki: zarówno „Geparda”, jak i „Książę Lampedusy”.

Ja do „Geparda” wracam bardzo często. Myślę, że i Ty też będziesz.