Po godzinachpodróże i książki · Jerzy Stawicki

Ota Pavel "Śmierć pięknych saren"

Mól książkowy

“Mamusi, która miała za męża mojego tatusia”. Taką oto dedykację nosi ta niezwykła książka. Jej autorem jest Ota Pavel, czeski dziennikarz sportowy, pochodzenia żydowskiego, który w wieku 34 zapadł na schizofrenię. Wtedy też, jak pisze Aleksander Kaczorowski “psychiatra zasugerował mu, by w formie autoterapii spróbował opisać swoje najszczęśliwsze chwile”.

Powstała w ten sposób “Śmierć pięknych saren”, zbiór opowiadań o dzieciństwie autora, o łowieniu ryb, jego rodzicach, a zwłaszcza o nieco zwariowanym ojcu, a także o czasach wojny i rzeczywistości powojennej. Obraz świata kreślony przez Pavla jest światem widzianym oczyma dziecka, łączącym zarówno beztroskę, poznawanie życia i przyrody z dramatami ludzkimi, pasjami, aż do świata polityki i jego wpływu życie zwykłych ludzi. Światem opowiedzianym niezwykle prostym, a jednocześnie przepięknym językiem. Przeczytajmy choćby taki oto fragment opowiadania “Króliki o mądrych oczach”:

“…tatuś został sam. Przeciągnął przez płot kojce z królikami na otwartą zieloną przestrzeń i otworzył wszystkie drzwiczki. Zdziwione zwierzęta wychodziły powoli, nigdy nie widziały nad sobą nieba i nigdy nie miały pod brzuszkiem lucerny.
- No urwisy, możecie biec, dokąd się wam podoba - powiedział do nich.
Ale króliki nie rozbiegły się, przyzwyczajone do tatusia, cisnęły się do niego i ocierały o jego nogi jak koty. Odganiał je, ale one ciągle wracały, bo wiedziały, że nigdzie nie będzie się im tak dobrze powodzić, jak powodziło się im u niego, nigdy już trawka nie będzie tak chrupiąca jak w tych pięknych klatkach, gdzie żyły jak jaśniepaństwo we wspaniałym zamku. Nie przestawały się do niego cisnąć, choć przez swoją ignorancję nie zdobył dla nich pierwszej nagrody”.

Przeczytajcie także opowiadanie “Bieg”, zatrzymane przed laty przez cenzurę czeską. Na tych kilku stronach znaleźć można streszczenie XX wieku: dramaty okresu powojennego, zauroczenie ideologią komunistyczną, a przede wszystkim dramat jednostki w obliczu mechanizmów rządzących światem. Opowiadanie to kończy się następującym fragmentem, wspominającym ojca autora: “Kiedy w nocy wyjrzałem przez okno, ciągle siedział tam na krześle. Spadała właśnie złota gwiazda i była najpiękniejsza, a może nawet sprawiedliwsza niż wszystkie gwiazdy na tym dziwnym świecie”.