
Cmentarze z I-ej Wojny Światowej w Beskidzie Niskim
Jak pewnie pamiętacie z poprzednich relacji, jednym z moich ulubionych miejsc w Polsce jest Beskid Niski, ze swoimi urokliwymi dolinkami, cerkiewkami łemkowskimi oraz pozostałościami dawno opustoszałych wsi łemkowskich. W wędrówkach po Beskidzie Niskim bardzo często napotykam także cmentarze wojenne z I-ej Wojny Światowej, zbudowane po tzw. operacji gorlickiej w 1915 roku. Dziś więc opowiem trochę o tych cmentarzach.
Po pierwsze: co to za bitwa i skąd w tym terenie w ogóle wzięły się te cmentarze. Bitwa gorlicka miała miejsce 2 maja 1915 roku na linii frontu przebiegającej od Tarnowa do gór na południe od Gorlic. Jej celem miało być przełamie frontu i odrzucenie wojsk rosyjskich na wschód i oddalenie groźby wejścia wojsk rosyjskich na nizinę Węgierską. Operacja zakończyła się wielkim sukcesem wojsk niemiecko-austriackich. W bitwie uczestniczyło około 215 tysięcy żołnierzy wojsk niemiecko-austriackich i około 70 tysięcy żołnierzy rosyjskich. Po bitwie podjęto decyzję o uporządkowaniu ból bitewnych. W wojsku austriackim powołano nawet specjalną jednostkę - Wydział Grobów Wojennych, która zajęła się tworzeniem cmentarzy w których chowano poległych żołnierzy, zarówno Austriaków, Niemców, jak i Rosjan oraz żołnierzy innych narodowości. Do września 1918 roku powstało w ten sposób blisko 400 cmentarzy, położonych w pasie od Tarnowa po Nowy Żmigród. Były one projektowane przez znanych architektów, jak np. Słowak Duszan Jurkovič projektujący cmentarze w okręgu Nowy Żmigród, czy Hans Mayr w okręgu gorlickim.
Wiele z tych cmentarzy uległo zniszczeniu lub dewastacji. Także drewno, które stanowiło główny budulec wykorzystywany przez Jurkovica okazało się nietrwałe i wiele krzyży po prostu zbutwiało. Na szczęście od lat 90-tych XX wieku rozpoczęto odnawianie i restaurację tych cmentarzy i dlatego wiele z nich wygląda tak jak przed 90 laty, gdy je zbudowano. Szczególnie piękne są cmentarze projektowane właśnie przez Jurkovica. Po pierwsze są one pięknie położone: zwykle na zboczach niewysokich gór Beskidu. Po drugie ich twórca był zafascynowany sztuką ludową i etnografią. Te jego pasje znalazły także odbicie w projektach cmentarzy wojennych: wiele z nich zawiera elementy sztuki ludowej i wykorzystuje jako główny budulec drewno.
Każdy z tych cmentarzy ma oczywiście swój numer. Przedstawiając najpiękniejsze z nich odwoływać się więc będę do ich numerów. Piękny jest cmentarz numer 6 położony na jednym ze wzgórz górujących nad Krempną, w samym środku Magurskiego Paku Narodowego. Centralnym elementem cmentarza jest pomnik z kamiennym wieńcem dębowym, wsparty na czterech pylonach. Wokół niego położone są mogiły żołnierskie obu walczących stron. W Krempnej na skrzyżowaniu dróg stoi do dzisiaj oryginalny, kamienny słup z tablicą informacyjną cmentarza. Piękny jest także cmentarz numer 4, położony nad Ożenną, niedaleko drogi do granicy ze Słowacją. Jego zdjęcie trafiło zresztą na okładkę nowego wydania przewodnika “Beskid Niski”, wydanego przez Rewasz. Cmentarz ten także ma już nowe krzyże na grobach. Jednak jeden z oryginalnych krzyży zobaczyć można w Muzeum Bitwy Gorlickiej, w Gorlicach. W czasie niedawnego pobytu w Beskidzie udało się nam wreszcie dotrzeć do położonych tuż koło siebie cmentarzy numer 1 i 2. Jeśli spojrzycie na mapę Beskidu Niskiego, w okolice Ożennej, to zobaczycie je oznaczone na mapie tuż przy granicy, jednak z dala od jakichkolwiek dróg lub szlaków turystycznych. Dzięki wskazówkom mieszkańców Ożennej udało się nam jednak do nich dotrzeć. Schowane są w lesie, nie prowadzi do nich żadna droga. Nic więc dziwnego, że nie zostały jeszcze odnowione. Tylko ogrodzenie z bali drewnianych stanowi ich jedyne zabezpieczenie.
Szereg cmentarzy wojennych jest położonych w najbliższym sąsiedztwie cmentarzy łemkowskich na terenie opuszczonych wsi. Tak jest w Radocynie (cmentarz numer 43), Długim (cmentarz numer 44), Czarnem (cmentarz numer 53), czy Lipnej (cmentarz numer 45). To szczególnie piękne miejsca. Po tych wsiach, wysiedlonych zaraz po II Wojnie pozostały tylko drzewa owocowe, kamienne przydrożne krzyże oraz te właśnie cmentarze. A ślady zawieruchy I Wojny przypominają sąsiadujące z nimi małe cmentarze wojskowe. Tak - to już historia, po której pozostały cmentarne krzyże. W każdym z tych miejsc, gdy je odwiedzicie towarzyszyć Wam będzie chwila zadumy.
Polecam także główny cmentarz-mauzoleum bitwy (numer 91), położony na Górze Cmentarnej nad Gorlicami. Roztacza się stamtąd wspaniały widok na Gorlice i Beskid Niski oraz wspomniane wcześniej Muzeum Bitwy w Gorlicach.
Nigdy jednak nie byłem na - ponoć - najpiękniejszym cmentarzu (numer 51) na górze Rotunda o wysokości ponad 770 m. Na starych zdjęciach widać pięć wysokich drewnianych wież, zwieńczonych krzyżami, w środku kolistego cmentarza. Dziś - wg przewodników - z tych wież pozostały tylko ruiny, a sam szczyt Rotundy jest obecnie zalesiony. Jak więc cmentarz wygląda dziś? Może wkrótce będę miał okazję się o tym przekonać.









