
Dookoła Xi Hu
Tym razem wspomnienia z wrześniowej eskapady do Chin. Wystartowaliśmy z Pekinu, wędrowaliśmy po wielkim Murze i okolicach stolicy, odwiedziliśmy Jinan i grób Konfucjusza w Qufu, wspięliśmy się na świętą górę Tai Shan, a także wędrowaliśmy po najpiękniejszych górach świata - naprawdę: tak wspaniałych krajobrazów jeszcze nie widziałem - a na koniec zawędrowaliśmy do miasta Hangzhou niedaleko (jak na Chińskie miary) Szanghaju. I właśnie o wędrówkach w Hangzhou chciałbym opowiedzieć tym razem. Do innych miejsc, zwłaszcza Huang Shan, powrócimy niebawem.
Jedną z atrakcji Hangzhou stanowi jezioro (chińskie “hu”) Zachodnie (czyli: “xi”), położone w jego samym centrum. Pierwszy raz widziałem tak wielki “kawał wody” w środku miasta: jezioro ma powierzchnię około 8 km2 i rozciąga się na przestrzeni 3 km z północy na południe i trochę mniej niż 3 kilometry ze wschodu na zachód. Jezioro - powiecie - a cóż w nim takiego specjalnego?
Tak naprawdę to coś znacznie, znacznie więcej niż “kawał wody”. Po pierwsze brzegi jeziora i jego integracja z samym miastem, która udała się tu znakomicie. Brzegi przyciągają zarówno turystów, jak i mieszkańców miasta - można je obejść, lub objechać wypożyczonym nad jeziorem rowerem. Można też usiąść w jednej z rozlicznych knajpek - jak zrobiliśmy - i posmakować lokalnych przysmaków, takich jak: karp z Xi Hu w sosie słodko-kwaśnym, czy cielęcina Dongpo. Można też obejrzeć wieczorny pokaz fontann, słuchając jednocześnie melodii z całego świata, w tym “Nie płacz dziewczyno ma” !! Można wreszcie wspiąć się na odbudowaną pagodę Leifeng na południowym brzegu jeziora, by podziwiać jezioro z góry.
Wystarczy? A tak naprawdę do dopiero początek ! Dodatkową atrakcją jeziora są bowiem dwie wąskie groble przecinające jezioro: Bai Di na północy i Su Di biegnąca z południa na północ. Spacer zwłaszcza tą drugą groblą daje zupełnie inną perspektywę na jezioro. Po drodze mijamy 6 kamiennych mostków pochodzących z czasów dynastii Song (około 12-13 wiek). Możemy też zboczyć do jednego z licznych ogrodów na małych wysepkach położonych między groblą a brzegiem i kontemplować czerwone karpie, podziwiać kwiaty, czy po prostu podziwiać jezioro, lub nawet … ćwiczyć tai-chi.
Wystarczy? Zaraz, zaraz, a wysepki na środku jeziora? Zwłaszcza największa na jeziorze wyspa o nazwie Xiaoyang, zwana także Trzy Stawy Odbijające Księżyc (jak ja uwielbiam to chińskie nazewnictwo!) Dziwna to wyspa, gdyż składa się głównie z … wody: 90 % jej powierzchni zajmują bowiem 4 stawy, przedzielone wąskimi groblami. A prócz wody jest tam także Most Dziewięciu zakrętów, Skała Dziewięciu Smoków, a także Pawilon Łączących się Serc. A tuż koło południowego brzegu wyspy widoczne są w wodzie kamienne wieżyczki mające panować nad złymi duchami, żyjącymi gdzieś w głębi jeziora. Gdy zapalane są znajdujące się w nich latarenki, to przypominają odbijający się w wodzie księżyc - stąd też nazwa: Trzy Stawy Odbijające Księżyc.
Wystarczy? Na dziś wystarczy, choć na innych wysepkach i na brzegu jeziora znaleźć można wiele innych równie urokliwych i fascynujących miejsc. Spędziliśmy w Hangzhou niemal 4 dni, większość z nich nad Xi Hu. I mimo wielkiej liczby ludzi, bliskości wielkiego, niemal 3-milionowego miasta, to nad jeziorem czuliśmy się jak w innym świecie: świecie harmonii, wewnętrznego spokoju, przyrody. W pełni podpisuję się pod stwierdzeniem Marco Polo, który powiedział “przejażdżka po tym jeziorze dostarcza więcej wytchnienia i przyjemności niż jakakolwiek inna rzecz na Ziemi …”








