Po godzinachpodróże i książki · Jerzy Stawicki

Wąchock i Wykus

Obieżyświat

Tym razem zapraszam do małego miasteczka nad Kamienną, na obrzeżach Gór Świętokrzyskich - do Wąchocka. Wąchock znany jest szerzej przede wszystkim z opactwa cystersów, ufundowanego w 1179 roku przez biskupa Gedeona.

Opactwo obejmuje późnoromański kościół klasztorny oraz klasztor cystersów. Z pierwotnych budowli zachowała się zasadnicza bryła kościoła i wewnętrzny układ przestrzenny, a także fragmenty parteru klasztoru. Właśnie w części klasztornej znajdują się najpiękniejsze wnętrza: kapitularz - uznawany za jedno z najpiękniejszych wnętrz romańskich w Polsce, fraternia i refektarz. Ciekawostką jest fakt, ze kościół w Wąchocku jest najstarszym sygnowanym dziełem architektury w Polsce: na jednej ze skarp fasady można odszukać wyryte imię i znak kamieniarski brata Simona - twórcy tej budowli.

Cystersi - zgodnie ze swoimi zasadami - rozwijali przemysł i górnictwo, zakładając m.in. nad Kamienną dymarki, kuźnice, a także wielkie piece. Dziś zaś w Wąchocku można podziwiać ruiny wielkiego pałacu Schonberga, w którym mieścił się zarząd zakładów przemysłowych, zbudowanych nad Kamienną w 19-tym wieku.

Wąchock i opactwo były także silnym ośrodkiem niepodległościowym: cystersi wspierali powstanie Kościuszkowskie, a w 1863 roku miasteczko było siedzibą kwatery głównej Mariana Langiewicza i przez pewien okres także centrum Powstania Styczniowego. Natomiast w latach II Wojny Światowej okoliczne lasy były bazą partyzancką. W uroczysku Wykus - do którego wiedzie z Wąchocka niebieski szlak, mijający po drodze Polanę Langiewicza, na której był obóz ćwiczebny powstańców - położonym kilka kilometrów na południe od miasteczka znajdowało się obozowisko oddziałów najsłynniejszego chyba dowódcy partyzanckiego w Polsce - majora Jana Piwnika “Ponurego”. Dziś na Wykusie zobaczyć można kapliczkę z wyrytymi pseudonimami poległych partyzantów. Zaś prochy majora Piwnika, który ukochał te tereny i którego ostatnie słowa brzmiały “pozdrówcie Góry Świętokrzyskie” spoczywają w murach opactwa w Wąchocku. Co roku 16 czerwca, w rocznicę śmierci “Ponurego” na dalekiej Nowogródczyźnie, odbywają się w Wąchocku uroczystości z udziałem żyjących jeszcze partyzantów jego oddziałów.

Wąchock jednak to nie tylko cystersi, Langiewicz, czy “Ponury”. Miasteczko znane jest także z mniej, czy bardziej zabawnych dowcipów zarówno o nim samym, jak i o jego sołtysie. Choćby taki:
Dlaczego w Wąchocku ludzie chodzą w białych gumowcach?
- Żeby nie zostawić śladów na śniegu
Zewnętrznym zaś przejawem tej sławy jest pomnik sołtysa (zob. zdjęcie).

Zawsze z wielkim sentymentem wracam do Wąchocka i na Wykus. Bywałem tam jeszcze w czasach studenckich, jako przewodnik Świętokrzyski SKPŚ i liczę, że wiosną znowu będę wędrował niebieskim szlakiem, śladami “Ponurego” po Górach Świętokrzyskich. Może więc spotkamy się gdzieś na trasie? A wiec do zobaczenia.