Andrea Camilleri "Wycieczka do Tindari"

I w tej rubryce powrót do autora już prezentowanego w maju 2004. Sycylijczyk Andrea Camilleri i jego bohater komisarz Salvo Montalbano. Przed miesiącem ukazała się, w nowej szacie graficznej kolejna jego powieść kryminalna “Wycieczka do Tindari”.
Znowu komisarz Montalbano rozwiązuje zagadkę śmierci młodego mężczyzny, zastrzelonego przed bramą domu, w którym mieszkał. Wkrótce jednak zaginęła para starszych ludzi mieszkających … w tym samym domu. Czy coś łączy te wydarzenia? Sytuacja dodatkowo komplikuje się, gdy Montalbano otrzymuje propozycję “nie do odrzucenia” - propozycję odwiedzin u sędziwego mafiosa, rządzącego okolicą.
Jak zwykle jest to dobrze napisany, trzymający w napięciu kryminał. I jak zwykle u Camillerego coś więcej niż zwykły kryminał. Mamy zarówno galerię typów - mieszkańców Sycylii, jak i większy problem współczesnego społeczeństwa, ściśle powiązany z wyjaśnieniem zbrodni. Mamy błyskotliwe dialogi i celne powiedzonka. Oto jedno z nich: “Noc stracona, Mamy dziewczynkę - skomentował Galuzzo, cytując anegdotycznego męża, który spędziwszy całą noc u boku rodzącej żony, stwierdził, że zamiast upragnionego chłopczyka przyszło na świat dziecko płci żeńskiej”. Mamy też wiele cytatów i odwołań do literatury światowej: pojawiają się odwołania do Laclos, Szekspira, Pirandello, Asimova i Conrada.
Mnie szczególnie spodobały się fragmenty przemyśleń i analiz sytuacji dokonywane przez komisarza wśród gałęzi saraceńskiego drzewa oliwnego. “Usiadł okrakiem na swojej ulubionej gałęzi, oparł się plecami o pień i zapalił papierosa. Poczuł jednak zaraz, że nie siedzi wygodnie, że sęki i narośle uciskają mu uda. Odnosił dziwne wrażenie, że drzewo oliwne nie chce, aby tak siedział, że życzy sobie, by usadowił się inaczej”. I tak jak u Pirandellego, dzięki drzewu oliwnemu Montalbano znajduje rozwiązanie zagadki śmierci młodego mężczyzny.
Zapraszam więc na Sycylię, na “Wycieczkę do Tindari” z komisarzem Montalbano. Naprawdę warto.
