Wojciech Młynarski "Lubię wrony" i inne wiersze

Idzie wiosna! Może więc tym razem coś odmiennego, może więc wiersz lub piosenka kabaretowa? Czemu nie. A więc …. Wojciech Młynarski i jego utwory.
Wojciech Młynarski towarzyszy mi od wielu lat, wielu lat. Pamiętam go jeszcze z występów na festiwalach w Opolu w larach 60-tych, mam jeszcze stare, winylowe płyty z jego utworami, pamiętam występy w kabarecie Egida i recitale w warszawskich kawiarniach. Także na półce biblioteki stoi kilka zbiorów jego wierszy i piosenek. Uwielbiałem i nadal bardzo lubię jego humor, aluzje oraz odniesienia do naszej rzeczywistości. Kilka piosenek stało się klasyką. Ci czytelnicy tej strony, którzy są moimi rówieśnikami z pewnością pamiętają takie utwory, jak: “W co się bawić?”, “Niedziela na Głównym”, “Jesteśmy na wczasach”, czy śpiewany w Opolu przez Wiesława Gołasa “W Polskę idziemy”.
I ja mam też kilka swoich ulubionych piosenek. Należą do nich “Nie ma jak u mamy”, czy “Hotel “Europa”“. Czy może pamiętacie refren:
“Po takiej marzeń trajektorii
Myślą szybuję - tak to jest,
Hotel jest trzeciej kategorii,
Marzenia kategorii “S” …”
Moja ulubiona piosenka to “Lubię wrony”. I znowu przytoczmy refren:
“W berżeretkach, balladach, kanconach
Bardzo rzadko jest mowa o wronach,
A ja mam taki gust wypaczony,
Że lubię wrony.
Los im dolę zgotował nielekką,
Cienka gałąź i marne poletko,
Czarne toto i w ziemi się dłubie,
A ja je lubię …?
A na koniec fragmenty jeszcze jednego wierszyka (zgadnijcie w którym roku powstał) “Co by tu jeszcze ?”
Otóż faceci wokół się snują,
co są już tacy,
że czego dotkną, zaraz popsują,
w domu czy w pracy,
gapią się w sufit, wodzą po gzymsie
wzrokiem niemiłym,
na niskich czołach maluje im się
straszny wysiłek!
Bo jedna myśl im chodzi po głowie,
którą tak streszczę:
Co by tu jeszcze spieprzyć panowie,
co by tu jeszcze?
Czasem facetów, żeby mieć spokój,
ktoś tam przerzuci,
do jakiejś sprawy, co jest na oko
nie do popsucia.
I już się prężą mózgów szeregi
i wzrok się pali,
i już widzimy, żeśmy kolegi
nie doceniali.
A oni myślą w ciszy domowej
lub w mózgów truście-
Co by tu jeszcze spieprzyć panowie,
co by tu jeszcze?
Lecz choć im wszystko jak z płatka idzie,
sprawnie i krótko,
czasem faceci, gdy nikt nie widzi,
westchną cichutko,
bo mając tyle twórczych pomysłów,
tyle zdolności,
boją się, by im wkrótce nie przyszło
trwać w bezczynności.
A brak wciąż wróżki, która nam powie
w widzeniu wieszczym:
jak długo można pieprzyć, panowie,
jak długo jeszcze?
