Artur Domosławski "Kapuściński non-fiction"

To była z pewnością najbardziej dyskutowana książka 2010 roku. Bardzo obszerna (ponad 500 stron, 600 wraz z bibliografią) opowieść o życiu największego polskiego reportera – Ryszarda Kapuścińskiego. Wdowa po pisarzu usiłowała wstrzymać publikację książki; wypowiadało się o niej wiele osób ze świata kultury i polityki; wzbudziła naprawdę duże kontrowersje.
Moim jednak zdaniem wielu z tych dyskutantów chyba w ogóle nie przeczytało książki, niektórzy dyskutowali o fragmentach, tak naprawdę nie będących kluczowymi, inni zaś przy okazji publikacji książki wyciągali swoje fobie w stosunku do całej powojennej historii Polski. Zamieszanie było spore, spróbuję więc je – z mojej oczywiście perspektywy – wyjaśnić.
Ryszard Kapuściński żył w latach 1933-2006?. Opowieść o jego życiu, .życiu światowego reportera w drugiej połowie XX wieku jest więc przede wszystkim opowieścią o świecie w tym okresie i oczywiście opowieścią o Polsce. I jest to opowieść bardzo prawdziwa, wyważona, nie poddająca się różnego rodzaju skrzywieniom, fobiom, czy fascynacjom. Domosławski z perspektywy lat, odwiedzając wiele miejsc związanych z Kapuścińskim i spotykając się z ludźmi, z którymi współpracował reporter kreśli w swojej książce obraz świata 2-iej połowy XX wieku. I jest to świat walki dwóch systemów, walki o wyzwolenie Afryki, walki o zmiany w krajach Ameryki Południowej i Azji. Świat, który Kapuściński znał i wspaniale opisał w swoich reportażach i książkach. Domosławski poprzez reporterskie wędrówki Kapuścińskiego pokazuje przy okazji biografii reportera, jak wyglądał ten świat, o co toczyła się walka, jakie były interesy i cele Zachodu i Wschodu. Zwłaszcza dla osób nie znających historii współczesnej obraz ten może być zaskakujący; jest to moim zdaniem obraz prawdziwy, naprawdę dający wiele do myślenia.
Książka Domosławskiego to przede wszystkim biografia wielkiego reportera, opowieść o człowieku, któremu przypadło żyć w “tych ciekawych czasach”. Autor pokazuje więc najpierw młodego człowieka, zafascynowanego idea postępu, członka ZMP i PZPR, następnie zaś coraz bardziej dojrzałego reportera. Reportera, który całe swoje życie utożsamiał się z ideami postępu, wyzwolenia społecznego, ideami walki o prawa ludzi. Nie tylko utożsamiał, ale i głęboko wierzył w te idee i pozostał im wierny do końca. Kapuściński to, przez całe swoje życie, człowiek lewicy. Domosławski pokazuje reportera jako osobę, która zawsze potrafi słuchać, potrafi zdobywać informacje od swoich rozmówców, a jednocześnie człowieka umiejącego się poruszać w korytarzach władzy, znającego wiele kluczowych osób na wysokich stanowiskach i potrafiącego te kontakty wykorzystać. Bardzo prawdziwy, choć pewnie też bardzo zaskakujący to obraz. Osoby, które znały reportera wiele lat, stwierdzają, że tak naprawdę wcale go nie znały.
Bardzo ciekawe, a zarazem symptomatyczne są też losy Kapuścińskiego po 1989. Warto przeczytać i te fragmenty biografii, pokazujące jak, i przede wszystkim dlaczego, reporter odwrócił się od swoich dotychczasowych protektorów i czego obawiał się w ostatnich latach swego życia. Zajrzyjcie po prostu do końcowych rozdziałów książki – i one dają wiele do myślenia, tym razem na temat ostatniego 20-to-lecia.
I na koniec kilka słów o największych kontrowersjach związanych i z książką i z osobą Kapuścińskiego. Związane są one z jednej strony z konfabulacjami i odejściami od prawdy w książkach reporterskich, z drugiej zaś strony ze szczegółami życia osobistego, o których pisze Domosławski. Zacznijmy od tych drugich: chodzi tu o trudne relacje z córką oraz o relacje z innymi kobietami i w szczególności długotrwały związek żonatego mężczyzny z inną kobietą. To właśnie te fragmenty były powodem próby wstrzymania wprowadzenia książki na rynek. Moim jednak zdaniem relacje te przedstawione są w bardzo spokojny i wyważony sposób. I jeśli ma to być pełna biografia, to po prostu są niezbędne dla uzyskania pełnego obrazu Kapuścińskiego. Dodatkowo: stanowią one jakiś ułamek procenta zawartości książki, stanowiąc także dalekie tło głównych wątków.
Bardziej istotne są zarzuty dotyczącego upiększania, a przede wszystkim zmieniania faktów, na jakie natrafiał lub nie natrafiał Kapuściński. Znana już kwestia: dwór cesarza Haile Sellasje nie wyglądał naprawdę tak, jak został opisany w “Cesarzu”; Kapuściński nie znał Che Guevary, nie był w Chile w momencie zamachu stanu Pinocheta. Takich “upiększeń”, czy konfabulacji Domosławski wyłowił naprawdę sporo. Co ważniejsze sugeruje on, że Kapuściński świadomie i celowo budował swoją legendę, a te wszystkie “upiększenia” były narzędziem budowy jego legendy jako reportera, który osobiście towarzyszył przełomowym zdarzeniom trzeciego świata w drugiej połowie 20-tego wieku. Jak więc ocenić te konfabulacje, jak potraktować tak zbudowaną legendę? Z jednej strony reportaż powinien przedstawiać prawdę i rzeczywistość. Ba: a co to jest prawda i czy istnieje jakaś obiektywna prawda? Z drugiej strony książki Kapuścińskiego to coś więcej niż reportaż: to chyba literatura piękna, wywodząca się z jego wędrówek reporterskich. No, ale reklamowane były jako reportaże. A legenda? Jak ją ocenić, jeśli z jednej strony pomagała w upowszechnieniu książek Kapuścińskiego na całym świecie, z drugiej jednak była legendą odbiegająca od prawdy. Czy można oddzielić życie od legendy? A może one w naturalny sposób zazębiają się ze sobą?
“Kapuściński non-fiction” to świetnie napisana i udokumentowana biografia człowieka ciekawego świata, żyjącego w ciekawych czasach. Lektura obowiązkowa dla kogoś, kto znał te czasy i pasjonował się historią współczesną oraz innymi krajami, gdzieś w Afryce i Ameryce Południowej. Także lektura obowiązkowa dla 20-to i 30-to latków, pozwalająca zrozumieć złożoność świata i losów pojedynczego człowieka uwikłanego w historię.
Absolutnie polecam!
