Po godzinachpodróże i książki · Jerzy Stawicki

John Le Carre "Ze śmiertelnego zimna"

Mól książkowy

Dopiero teraz kolejny z moich ulubionych autorów - John Le Carre. Pod tym pseudonimem kryje się David Moore Cornwell, były pracownik brytyjskiego Foreign Office, podobno współpracownik wywiadu MI-6. I właśnie swoje doświadczenia z tej działalności Le Carre wykorzystał tworząc nowy styl powieści szpiegowskiej. Świat szpiegów to mroczny świat ludzi nieszczęśliwych i samotnych, świat w którym nie ma granic między dobrem a złem.

“Ze śmiertelnego zimna” to w zasadzie pierwsza szpiegowska powieść Le Carre, opublikowana w 1963 roku, która przyniosła mu zasłużoną sławę. Dała ona też początek całej serii powieści szpiegowskich, z których najsłynniejsze to tzw. Trylogia Smileya, obejmująca m.in. “Druciarz, krawiec, żołnierz, szpieg” oraz “Russia House”.

Bohaterem powieści jest Alec Leamas, as brytyjskiego wywiadu, otrzymujący specjalne zadanie w Niemczech. Jednak w trakcie jego wykonywania odkrywa, że jest tylko narzędziem w rękach swoich szefów, którzy ukrywają przed nim prawdziwy cel misji, narażając życie uczciwych ludzi, by chronić użytecznych - z ich punktu widzenia - łajdaków. W tym świecie nic i nikt nie będzie tym, kim być się wydaje. Leamas okaże się, po raz kolejny, trybikiem maszynerii, której ruch miał za zadanie ochronę podwójnego agenta Cyrku. I właśnie Cyrk - wywiad brytyjski - i metody jego pracy jest drugim bohaterem powieści. Cyrk zresztą to nie tylko stechnicyzowana maszyneria. To świat nie do końca określony, pełen niedopowiedzeń, świat w zasadzie nie do poznania przez jednostkę. Świat jakby podobny do świata Franza Kafki. Jak powiedział Le Carre w jednym z wywiadów: “ Żyjąc w dowolnym układzie międzyludzkim większość z nas zna tylko cześć prawdy, a cała reszta pozostaje dla nas wielkim zagrożeniem”.

A sami szpiedzy? Zacytujmy fragment powieści: “jest to dość plugawe zbiorowisko ambitnych idiotów, zdrajców też, owszem - pedały, sadyści oraz pijacy, ludzie bawiący się w Indian i kowbojów, żeby ubarwić swój nikczemny żywot”.

Jeśli zaś kiedyś będziecie mieli okazję obejrzeć film w reżyserii Martina Ritta oparty na tej powieści, to gorąco polecam. Zwróćcie uwagę zarówno na czarno-białe zdjęcia z podzielonego murem Berlina, jak i kreację Richarda Burtona w roli Aleca.