Po godzinachpodróże i książki · Jerzy Stawicki

"Limeryki" - autorzy różni

Mól książkowy

Wracamy do poezji - tym razem moja ulubiona forma poetycka, czyli limeryk.
Wg Słownika języka polskiego limeryk to: “krótki, żartobliwy wiersz oparty na groteskowym dowcipie, mający charakter igraszki słownej, zwykle związany z jakimś nazwiskiem lub nazwą miejscowości”.

Dla mnie limeryk to przede wszystkim zwięzła historia bohatera wywodzącego się z określonego miasta lub lokalizacji geograficznej - zresztą prawdziwej, koniecznie zakończona zaskakującą puentą. Limeryki pochodzą z irlandzkiego miasteczka Limerick, gdzie w połowie XIX wieku powstały pierwsze wierszyki, zgodne z przedstawioną powyżej zasadą. W Polsce pierwsze informacje o limeryku pojawiły się w 1936 na łamach “Szpilek”, za sprawą powracającego z Anglii Janusza Minkiewicza. Limerykami zabawiał się przed wojną Julian Tuwim. Pisali je Stanisław Jerzy Lec, K.I. Gałczyński i Wanda Chotomska. W końcu ubiegłego wieku najbardziej znane, zabawne limeryki pisali St. Barańczak i W. Szymborska. Mistrzem limeryków plugawych był jednak Maciej Słomczyński, tłumacz Joyce’a i twórca Joe Alexa. Ostatnio do tego grona dołączył Michał Rusinek, sekretarz Wisławy Szymborskiej. Zakończmy jednak ten zwięzły przegląd historii polskich limeryków i oddajmy głos autorom. Poniżej kilka z moich ulubionych utworów:

Najpierw klasyka - limeryk o damie z Rygi, w wersji Janusza Minkiewicza:

Zechciało się pewnej niewieście w Skarżysku
Przejechać konno na małym tygrysku ….
Przybyli z wyprawy w porządku:
Dama w tygrysim żołądku
A tygrys z uśmiechem na pysku.

Teraz limeryk autorstwa Michała Rusinka:

Kiedy Nobla dostała poetka z Krakowa
Wiersze czytać poczęła Polaków - z połowa
I tylko lud z okolic Płocka
Sądził, że Nobla dostała …. Wisłocka
Ot, typowa Freudowa czynność pomyłkowa

I oczywiście w tej krótkiej prezentacji nie może zabraknąć limeryków, tzw. plugawych. Najpierw jeden z tomu “Limeryków plugawych” Macieja Słomczyńskiego:

Pewnemu panu ze Słomnik
Sterczał ów narząd jak pomnik
Wreszcie rzekła żona,
Nieco przerażona
“Wiesz co, Józiu, kup sobie odgromnik”

Oraz tłumaczenie Rafała Stencla anonimowego limeryku z 1938, którego bohaterem w oryginale jest Św. Piotr:

Archeolog, co zwykle miał pecha,
Znalazł coś, co nie przejdzie bez echa:
Lekko zgięte, lśni w słońcu,
Ma zgrubienie na końcu,
Bo to wacek świętego Wojciecha

Zabawne, urocze, inteligentne, sprośne?

Jeśli chcecie poznać kolejne limeryki to polecam:
- Anna Bikont, Joanna Szczęsna: “Limeryki, czyli o plugawości i promienistych szczytach nonsensu”, Prószyński i S-ka 1998,
- Maciej Słomczyński: “Limeryki plugawe”, Wydawnictwo “Zielona Sowa”,
- Michał Rusinek: “Limeryki”, Jacek Santorski & Co, Agencja wydawnicza, 2006