Robert van Gulik - "Sędzia Di i parawan z laki"

Czy można połączyć zainteresowanie kulturą chińską oraz powieścią kryminalną? Przecież chyba jedną z ostatnich rzeczy, z jaką mogą się nam kojarzyć Chiny jest powieść kryminalna. A jednak chińska tradycja kryminału jest dużo starsza od europejskiej. Początki chińskiej noweli kryminalnej sięgają czasów dynastii Sung (960-1279), podczas gdy za pierwszy europejski kryminał uważa się opowiadanie E.A. Poe “Morderstwo przy rue Morgue” z 1841 roku. I tak jak europejskim symbolem detektywa jest Sherlock Holmes, tak w Chinach taką rolę odgrywa sędzia Di. Sędzia Di - wzorowany zresztą na autentycznej postaci legendarnego sędziego, żyjącego w 7-mym wieku - jest bohaterem 17 powieści holenderskiego dyplomaty i znawcy Wschodu Roberta van Gulika. W ostatnich dwóch miesiącach PIW wydał dwie pozycje z cyklu “Zagadki sędziego Di”: “Sędzia Di i nawiedzony klasztor” oraz “Sędzia Di i parawan z laki”, a w planach są kolejne tomiki z tego cyklu.
Bohaterem cyklu jest przenikliwy i sprawiedliwy sędzia Di, rozwiązujący dzięki znajomości natury ludzkiej oraz swojej mądrości i umiejętności obserwacji zagadki kryminalne, które choć umieszczone w chińskiej scenerii i kulturze znane są z innych epok i kontynentów. Tak jak Holmes pracuje ze swoimi pomocnikami, tak jak Marlowe zachowuje dystans wobec świata i ludzi. W obu wydanych książkach mamy więc połączenie tradycyjnego kryminału z jego uniwersalnymi zasadami oraz egzotyką Wschodu. Poznajemy życie mnichów w taoistycznym klasztorze, jesteśmy świadkami filozoficznych dyskusji konfucjanisty (sędzia Di) i taoisty, poznajemy też fragmenty tekstów buddyjskich. Fragmenty prezentujące chińskie obyczaje, kulturę, czy kuchnię są świetnym uzupełnieniem wątków czysto detektywistycznych. A te - w szczególności w drugiej z prezentowanych książek są mocno powikłane i kryją w sobie drugie, a nawet trzecie dno. Także w dawnych Chinach świat wcale nie jest taki, jaki się nam wydaje.
