Po godzinachpodróże i książki · Jerzy Stawicki

Hennig Mankell "Mężczyzna, który się uśmiechał"

Mól książkowy

Lato, a więc tradycyjnie już kryminał. Tym razem polecam ostatnio wydaną w Polsce książkę szwedzkiego pisarza Henniga Mankella “Mężczyzna, który się uśmiechał”. Jest to już siódma - z ośmiu napisanych - wydana w naszym kraju powieść, którego bohaterem jest komisarz Kurt Wallander z komisariatu w Ystad.

Uwielbiam te powieści Mankella, a także jej bohatera - komisarza Wallandera, trochę zresztą przypominającego Phillipa Marlowa bohatera kryminałów Chandlera. Indywidualista, choć potrafiący pracować i docenić zespół, trochę perfekcjonista, choć często działający poza dopuszczalnymi procedurami i miłośnik opery. Bohater na którego nikt nie czeka, “nikt, nawet zaspany kot na oknie wśród doniczek z kwiatami”, trochę nie pasujący do otaczającego go świata. Świata, który - jak wynika z jego diagnozy - zmienia się na gorsze.

“Mężczyzna, który się uśmiechał” jest czwartą z kolei powieścią serii z Wallanderem w roli głównej. Tym razem komisarz przebywa na urlopie, spowodowanym depresją po zastrzeleniu człowieka. I już właściwie podejmuje decyzję o odejściu ze służby, gdy ginie jego znajomy - prawnik, którego ojciec, także prawnik również zginął niedawno w wypadku samochodowym. Wallander wraca więc do policji i prowadzi śledztwo w obu tych sprawach. Intuicja prowadzi Wallandera do zleceniodawcy prawnika ojca, tajemniczego businessmena z zamku Farnholm, “mężczyzny, który się uśmiechał”. Intuicja to jednak za mało - potrzebne są dowody, a to już nie takie proste.

Jak zwykle u Mankella nie sama intryga kryminalna - choć tym razem dość prosta - przyciąga do książki. Przyciągają przede wszystkim bohaterowie powieści: sam Wallander, trochę anty-bohater, inni policjanci, członkowie zespołu śledczego, także negatywny bohater - miliarder z zamku Farnholm, a także drugoplanowe postacie powieści. Przeczytajcie choćby opis wizyty Wallandera u byłych właścicieli “Hotelu Linden”. Przyciągają także refleksje autora dotyczące pogarszającej się sytuacji w Szwecji i na świecie. I o ile w innych powieściach dominują akcenty szwedzkie, to w tej powieści Mankell zwraca uwagę na globalizację i światowy biznes. Biznes, który okazuje się być bezwzględny, zupełnie pozbawiony skrupułów, dla którego człowiek i jego nerka stanowi tylko źródło zysku. Jedna z postaci powieści w końcowej rozmowie z komisarzem stwierdza: “Przyszłam zapytać pana komisarza o jedną rzecz. Czy rzeczywiście ludzkie zło nie ma granic?”. A na pytania “Dokąd świat zmierza?” i “Jak można jedną ręką dawać pieniądze na pomoc dla ludzi, a drugą ich zabijać?” Wallander stwierdza: “Musimy stawiać opór w miarę naszych możliwości. To jedyne co nam zostaje”.

Poznajcie więc Kurta Wallandera, a zafascynuje Was na pewno. A może także polubicie tego nietypowego komisarza policji? Jeśli tak będzie, to sięgnijcie także po sześć innych wydanych w Polsce powieści H.Mankella. I przy okazji zajrzyjcie także do wracającej na naszą stronę rubryki “Konkurs”, który w tym miesiącu także dotyczy komisarza Wallandera. Polecam i zapraszam do lektur!