Gabriel Garcia Marquez "Miłość w czasach zarazy"

“Miłość w czasach zarazy” to jedna z wielu opowieści Gabriela Garcii Marqueza. Opowieść nietypowa ze względu na tematykę, a jakże typowa dla autora ze względu na jego niepowtarzalny, wspaniały styl. Na skrzydełku obwoluty można przeczytać, że “jest to historia uczucia niewydarzonego bękarta i poety Florentino Arizy oraz trzeźwej, rozsądnej Ferminy Dazy, spełniającego się po półwieczu oczekiwania”. Przy okazji - jak to zwykle u Marqueza - jest to panorama życia Ameryki Południowej na przełomie XIX i XX wieku.
Florentino Ariza jako młody chłopak starał się o względy Ferminy Dazy, która go zauroczyła. Nawiązali trwającą latami tajemną korespondencję. Jednak starania nie zakończyły się powodzeniem. Fermina wyszła za mąż z rozsądku za doktora Juvenala Urbino i przeżyła z nim kilkadziesiąt lat. Dzień pogrzebu jej męża jest tą sposobnością, na którą ponad pół wieku czekał Florentino, “aby raz jeszcze ponowić przysięgę o swojej dozgonnej wierności i wiecznej miłości”. Tak właśnie kończy się pierwszy rozdział powieści. W kolejnych Marquez snuje retrospektywną opowieść o pierwszym spotkaniu Ferminy i Florentyno, ich wieloletniej korespondencji, różnych kolejach ich losu, na tle Ameryki Południowej przełomu wieków.
Oddajmy głos Marquezowi: “Zanurzyła się w harmider czyścibutów, ptaszników, bukinistów, znachorów i sprzedawczyń słodyczy, które przekrzykiwały wrzask tłumów obwieszczając ananasowe cukierki dla każdej panienki, kokosowe na osłodę, landrynki dla blondynki. Nie zważała jednak na tumult, natychmiast urzeczona handlarzem demonstrującym magiczne atramenty, czerwone atramenty we wszystkich odcieniach krwi, atramenty w smutnych tonach na wieści żałobne, atramenty fosforyzujące do czytania w ciemnościach, atramenty niewidzialne, które stawały się widzialne w blasku światła. Zapragnęła wszystkich, do wspólnej zabawy z Florentinem Arizą, żeby zadziwić go swa przemyślnością, a w końcu zdecydowała się na flakonik złotego atramentu”.
W końcowej scenie powieści, gdy główni jej bohaterowie znajdują się na statku płynącym rzeką Magdaleną, Florentyno postanawia “płyńmy prosto, prosto i prosto, jeszcze raz do La Dorada”. A na pytanie kapitana “jak długo możemy pływać w to cholerne tam i z powrotem?” -
“Florentyno miał przygotowaną odpowiedź od pięćdziesięciu trzech lat, siedmiu miesięcy i jedenastu dni, łącznie z nocami.
- Przez całe życie - powiedział”
Przeczytajcie tą wzruszającą, mądrą i napisaną pięknym językiem opowieść.
