Po godzinachpodróże i książki · Jerzy Stawicki

Zygmunt Bauman "Życie na przemiał"

Mól książkowy

Zygmunt Bauman, światowej sławy socjolog i eseista, opublikował w 2004 książkę “Życie na przemiał”. Zarówno sam tytuł, jak i komentarz autora zamieszczony na ostatniej stronie okładki brzmi złowieszczo, nawet katastroficznie. Treść tej książki jest jeszcze bardziej przygnębiająca i przerażająca.

Z. Bauman dokonuje bowiem analizy aktualnych przemian procesów społecznych, ekonomicznych, politycznych i kulturalnych, opisując w sposób niezwykle przenikliwy i krytyczny zarazem nasz współczesny świat. Zdaniem autora żyjemy obecnie w czasach tzw. “płynnej nowoczesności”, czasach, w których w przeciwieństwie do poprzednich epok, “Życie przypomina codziennie o powszechnej przemijalności wszystkiego bez wyjątku. (…). Z paroma wyjątkami, wszystkie użyteczne i niezbędne dziś przedmioty jutro powędrują na śmietnik”. Dlatego też nad każdym z nas, nad naszym świtem “unosi się widmo zbędności”. W zachowaniach ludzi dominuje więc pęd do jak najszybszego zaspakajania potrzeb, a jego możliwość determinuje miejsce w hierarchii społecznej. W epoce “płynnej nowoczesności” nie istnieje nic takiego jak lojalność, przywiązanie, długotrwałe zobowiązanie (z wyjątkiem zakupów kartą kredytową). Oznacza to też, że zniknęły ideały i pojęcie doskonałości. Kultura - jak to określa Zygmunt Bauman - staje się “kulturą kasyna”, “kulturą niezaangażowania, nieciągłości i zapomnienia”.

Równie dramatycznie wygląda gospodarka epoki “płynnej nowoczesności”. Współczesna nam gospodarka zajmuje się bowiem głównie produkcją odpadów, tyle, że zdaniem Z. Baumana, tymi podstawowymi odpadami są ludzie. Autor wyróżnia trzy typy odpadów ludzkich:

  • ludzie-odrzuty to ci, którzy są odrzucani podczas coraz to nowych projektów budowania nowego, oczywiście jeszcze lepszego ładu na świecie,
  • ludzie odpady - produkt modernizacji gospodarki, to ci, dla których nie ma pracy i nie ma perspektyw znalezienia pracy,
  • ofiary - jak pisze Z. Bauman, stosując porównanie współczesnego świata do świata pogranicza Dzikiego Zachodu: “konfliktów między typowymi dla współczesnych odpowiednikami właścicieli stad bydła i konnych bandytów” - tak naprawdę ofiary zniszczenia ładu istniejącego na naszej planecie.

Główny zaś problem polega na tym, że choć dziś ktoś może nie należeć do żadnej z tych trzech kategorii odpadów, to w - opisanej wcześniej płynnej epoce - nie ma żadnych gwarancji utrzymania takiego statusu. Ani wykształcenie, ani solidna praca nie dają takich gwarancji. Każdy, każdy z nas może okazać się odpadem, każdy z nas może okazać się zbędny. Jak pisze Z. Bauman: “widmo niepewności, które wisi nad światem przekształconym w globalne pogranicze, nabiera całkiem nowego, złowieszczego wymiaru”.

Równie dramatyczne są uwagi Z. Baumana na temat państwa, które z państwa socjalnego staje się coraz bardziej “państwem koszarowym”. To “państwo koszarowe”, ponieważ nie może już zapewnić bezpieczeństwa socjalnego, a musi mieć autorytet i poważanie, stawia więc na zapewnienie bezpieczeństwa fizycznego. Tyle że, jeśli nie ma realnego zagrożenia dla bezpieczeństwa fizycznego, to przecież trzeba je wymyślić, czy to w postaci terrorystów, emigrantów, czy też jeszcze innych grup społecznych.

“Życie na przemiał” to naprawdę ważna lektura. Ważna, dlatego że chwila refleksji nad tym co obserwujemy w praktyce, czy to w obszarze kultury, czy to gospodarki, czy wreszcie polityki potwierdza te złowieszcze opisy i obserwacje Zygmunta Baumana. Ten świat “płynnej nowoczesności” nie znajduje się na innej planecie. Wystarczy wyjść na ulicę lub wyjrzeć przez okno.

Na ostatniej stronie okładki autor pisze: “Wiadomo tylko, żeśmy wszyscy stłoczeni na tej samej łodzi zwanej Ziemią, a innej łodzi najlepszym na świecie teleskopem nie wypatrzysz. Albo pożeglujemy wspólnie, dzieląc się zapasami żywności, by całej załodze, zarówno bosmanom, jak i majtkom, starczyło sił na wiosłowanie, albo wszyscy razem pójdziemy na dno”. Tertium non datur - jak mawia się w świecie matematyki.