
Kolorowe cerkiewki na Podlasiu
Fascynujący może być nie tylko daleki Wschód: Chiny, Hongkong, czy Wietnam, ale także Wschód Polski – tereny położone niedaleko granicy z Białorusią, całkiem niedaleko, bo tylko 170 kilometrów od Warszawy. To tereny prawosławia ze wspaniałymi, kolorowymi cerkiewkami. Jakie kolory mają te cerkiewki i jakich mają patronów i ich święta – opowiadam poniżej.
Pierwsza z cerkwi na naszej trasie to cerkiew w Koterce, należąca do parafii we wsi Tokary. Stąd też popularne określenie, że jest to cerkiew Tokary-Koterka. A położona jest w uroczysku Koterka, w środku lasu w sąsiedztwie niedużego stawu, jakieś 500 metrów od granicy polsko-białoruskiej. Cerkiew jest koloru niebieskiego o każdej porze roku. Kolory zmienia natomiast jej otoczenie. Inaczej wygląda cerkiew zimą, a zupełnie inaczej latem, czy jesienią. Fascynująca jest historia powstania cerkwi, opisana zresztą w kronice cerkwi. Otóż w dzień św. Trójcy 1852 roku wieśniaczce Eufrozynie Waszczuk, zbierającej szczaw w uroczysku Koterka ukazała się kobieca postać. Powiedziała wieśniaczce, że okoliczni mieszkańcy zostaną ukarani morowym powietrzem za nieprzestrzeganie dnia świętego i zajmowanie się pracą. I faktycznie tak się stało. W miejscu spotkania jeden z duchownych wystawił krzyż, a wkrótce zaczęli tam przybywać pielgrzymi, gdyż właśnie tam chorzy odzyskiwali zdrowie. Dopiero jednak w 1909 władze cerkiewne wyraziły oficjalną zgodę na budowę cerkwi i w dniu 9 maja w trzeci dzień św. Trójcy położono kamień węgielny pod budowę drewnianej cerkwi. Przy cerkwi powstała także studnia, z której czerpana jest woda, mająca – wg okolicznej ludności - własności uzdrawiające. Główna ikona cerkwi to ikona Matki Bożej Wszystkich Strapionych Radość (foto). Pielgrzymi przybywają do cerkwi przede wszystkim w Trzeci dzień św. Trójcy i na święto ikony w dniu 6 listopada. W tym roku (2010) na święto ikony - mimo deszczu -przybyło wielu pielgrzymów oraz kilku batiuszków z okolicznych parafii prawosławnych. Uroczystości trwały kilka godzin. I choć nie doczekaliśmy się tradycyjnego okrążania cerkwi i modlitw wokół niej, to warto było spędzić w cerkwi te kilka godzin. Wspaniałe były śpiewy cerkiewnego chóru, złożonego z mieszkańców okolicznych wiosek. Deszczowa pogoda – o dziwo – sprzyjała robieniu zdjęć, a na koniec napełniliśmy plastikową butelkę wodą z cudownego źródełka. A od przyszłego roku, po uruchomieniu tzw. małego ruchu granicznego pomiędzy Polską i Białorusią, spodziewać się można także pielgrzymów zza wschodniej granicy. Po 1946 roku wieś Tokary została bowiem rozdzielona pomiędzy dwa państwa i na nic zdały się starania polskich władz lokalnych o pozostawienie Tokar w granicach Polski.
Kolejną cerkiew na wschodnich krańcach Polski oglądaliśmy w przepięknym listopadowym słońcu. Tym razem była to cerkiewka w kolorze zielonym, naprawdę przepięknie wyglądająca w promieniach słońca. Cerkiew zielona, zaś nagrobki na pobliskim cmentarzu niebieskie! Cerkiew także pochodzi z początku 20 wieku. Ostatnio doczekała się nowych miedzianych kopuł. Jak opowiedział nam batiuszka materiał pochodził z Ukrainy, a zakup został częściowo sfinansowany przez wiernych parafii. Święto patronów cerkwi - św. Kosmy i Damiana -.obchodzone jest 14 listopada. A ponieważ tym razem pogoda była wspaniała: słońce i bezchmurne niebo, to do cerkwi zjechało wielu wiernych, znacznie więcej niż do Koterki. Chór cerkiewny śpiewał zaś równie pięknie. Uroczystościom w cerkwi towarzyszył nieduży odpust, z kilkoma skromnymi stoiskami. Kto nie był, niech żałuje!
Zaraz: a gdzie znajduje się ta zielona cerkiew? A, nie odpowiem na to pytanie – musicie znaleźć ją sami wędrując po wschodnich rubieżach Polski.









