
Hongkong A.D 2010 – czy tak będzie wyglądał świat w przyszłości?
Wrzesień 2010: najpierw Huizhou (Chiny) i assessment projektu zgłoszonego do IPMA Project Excellence Award. Potem ponad tydzień w Hong Kongu! Czy tak będzie wkrótce wyglądał świat? Czy naprawdę 21 wiek będzie wiekiem Azji? Oto kilka refleksji na gorąco oraz zdjęć z tego miasta, będącego jednocześnie specjalną strefą administracyjną Chin i w praktyce państwem w państwie.
Hong Kong dziś to ponad 7 milionów ludzi, żyjących na 1100 km2. Podstawowe pytanie to: jak zorganizować życie i pracę tylu ludzi, tak by dało się i mieszkać i dojeżdżać do pracy, i pracować i jeszcze odpoczywać po pracy? Potrzebnych jest kilka elementów: po pierwsze dobry pomysł, a następnie: nowoczesne technologie i super organizacja. No i jeszcze trzeba ten pomysł zrealizować przy pomocy tej technologii i organizacji. Pomysł to wielopoziomowe miasto: kilka poziomów pod ziemią, foot bridges (system krytych, często klimatyzowanych, przejść dla pieszych ponad ulicami) oraz drapacze chmur (biurowce i mieszkaniowe). Technologia to m.in. metro z całą infrastrukturą, w tym kartami przejazdowymi, będącymi jednocześnie środkiem płatniczym w wielu sklepach, super nowoczesne lotnisko, gdzie od wyjścia z samolotu do wyjścia do hali lotniska mija kilka (dosłownie) minut, czy też sieć autostrad. Organizacja: wszystko przemyślane do najdrobniejszego szczegółu, funkcjonujące “jak w zegarku”, skoordynowane, odpowiadające na potrzeby użytkowników, a więc “dla ludzi”. Ktoś to wszystko zrealizował. Kto? Pracowici Chińczycy, współpracujący i działający w ramach angielskiego porządku, dyscypliny i organizacji. Czyżby więc współczesny Hongkong był produktem najlepszych cech wschodniej i zachodniej cywilizacji, czyli wschodniej pracowitości, orientacji na przyszłość i hierarchii oraz zachodniej demokracji, porządku i organizacji? Na pierwszy rzut oka, tak to właśnie wygląda. Pytanie tylko, czy przypadkiem któreś z tych cech nie odgrywają roli wiodącej. Do tych kwestii powrócę za chwilę.
Hong Kong i Chiny: a jacy są tam ludzie? Po pierwsze: jest ich bardzo, niewyobrażalnie dużo. I w dodatku są wszechobecni: tłum na ulicy, czy w metrze to “normalka”. W Chinach (ale na szczęście nie w Hongkongu) tłum można spotkać także na szlakach turystycznych w górach oraz podczas zwiedzania najróżniejszych zabytków. Po drugie: pracowici, inteligentni, interesujący się światem, pasjonaci nowoczesnych technologii i swojej pracy. Uśmiechnięci i wyglądający na zadowolonych - tylko raz byłem świadkiem scysji w sklepie. I dobrze ubrani - zwłaszcza piękne Chinki. A także bardzo uczynni i chętni do pomocy, nawet wtedy, gdy (co w Hongkongu rzadkie) nie znają angielskiego.
Czy więc Chiny podbiją świat? Czy faktycznie Hongkong A.D. 2010 to wizytówka świata w przyszłości? Co do pierwszego pytania dla mnie odpowiedź jest oczywista! Kto wydzierżawił port w Pireusie? Kto buduje jeden z odcinków autostrady A1? Kto będzie ratował strefę euro w dobie kryzysu? Wystarczą te krótkie trzy pytania.
Odpowiedź na drugie pytanie nie jest tak jednoznaczna. Obawiam się, że - niestety - świat może wyglądać tak jak Hongkong. Niestety? Przecież w dotychczasowej opowieści dominowały podziw i pochwały. Zgadza się, ale Hongkong ma też swoją “ciemne strony”. Należy do nich absolutna dominacja i wręcz kult pieniądza, dominacja pracy od świtu do nocy i biznesu (także od rana do wieczora).






