Po godzinachpodróże i książki · Jerzy Stawicki

Tawerna Panorama w Katsomatados i okolice

Obieżyświat

Wracamy – po kilku latach nieobecności – na jedną z naszych ulubionych wysp (obok Sycylii) na morzu Śródziemnym – na Kretę. Maj świetnie nadaje się na piesze wędrówki po tej cudownej wyspie: kwiaty zakwitają, jest ciepło, lecz nie za gorąco; turystów też jeszcze niezbyt wielu. Nasza baza na zachodniej Krecie to turystyczna wioska Rapaniana, w pobliżu półwyspu Rodopom (naprawdę łatwo znaleźć na mapie – zobaczcie więc, gdzie to jest). Wypożyczamy więc samochód i … w drogę, na szlaki zachodniej Krety. A jest ich tu naprawdę mnóstwo: i dłuższe i krótsze, z forsownymi podjęciami i takie wiodące dnem głębokiego wąwozu. Wszędzie zaś cisza, spokój, wspaniała przyroda i równie wspaniałe widoki na wszystkie strony świata. Miłośnikom pieszych wędrówek gorąco polecam właśnie tą zachodnią część Krety. Jest bardziej dzika, bardziej niedostępna i mniej “zcywilizowana” – a właśnie o to przecież chodzi, nieprawdaż?

I tak wędrując po zachodniej Krecie trafiliśmy do tawerny „Panorama” prowadzonej przez Manolisa Motakisa i szlaków pieszych położonych w jej sąsiedztwie. Tawernę “Panorama” na skraju wioski Katsomatados (a w zasadzie już za nią) znajdziecie na drodze łączącej północne wybrzeże Krety z położonym na południowym wybrzeżu miastem Paleochora. I właśnie Manolis wskazywał nam, jakimi drogami poruszać się po sąsiednich górkach oraz wąwozach, rysując zresztą mapkę zachodnich okolic tawerny w moim notatniku (foto). Tawerna “Panorama” jako punkt startowy do kilku wycieczek w okolicę ma dodatkowy atut: jest położona bliziutko słynnej na cała Kretę groty św. Zofii, w której znajduje się kościółek (a w praktyce miejsce modlitw) św. Zofii. Było to jedno z tych miejsc, w których Grecy utrzymywali wiarę przodków podczas okupacji tureckiej. Wspiąwszy się do groty, można podziwiać wspaniałe widoki okolicznych szczytów górskich.

W okolicy Katsomatados jest wiele szlaków; kilkoma z nich wędrowaliśmy. Dziś opowiem o jednym z nich, jednym z naszych ulubionych Krecie. Startujemy w kierunku wschodnim, by potem skręcić na północ i zatoczywszy kółko powrócić do tawerny. Wg mapy to jakieś 16-18 kilometrów, no ale tutejsze mapy … szkoda gadać. Ta wędrówka w okolicach tawerny ma wszystkie charakterystyczne elementy wędrówek po szlakach Krety. Była i wspinaczka na górską przełęcz, skąd rozpościerały się widoki na cztery strony świata. Niedaleko za nią malutki kościółek św. Atanasiosa, obok którego na łące pasą się owce, ciekawie obserwujące wędrowców z plecakami. Kolejny odcinek to zejście w dół dnem wąskiego kamienistego wąwozu. My mamy tam kłopoty (miejscami jest naprawdę stromo i kamienisto); kozy mieszkające w tym wąwozie poruszają się bez żadnych problemów. Następny odcinek to droga wiodąca trawersem zbocza wśród gajów oliwnych. Wokół same drzewa oliwne, za nimi zbocza kolejnego pasma górskiego idącego z północy na południe. Cisza i spokój, słychać tylko krzyki nadlatujących wielkich ptaków (orzeł to czy nie?). Gaj oliwny to oczywiście doskonałe miejsce na odpoczynek, który niemal zamienia się w piknik. To jednak dopiero połowa drogi, więc ruszamy dalej. Kolejne atrakcje to malutkie kościółki ukryte wśród przydrożnych gajów oliwnych oraz cudownie położony kościółek św. Mikołaja. Leży on bowiem na północnym cyplu zbocza, z którego rozciągają się wspaniałe widoki na północne wybrzeże Krety. Widać i półwysep Rodopom i zatokę Kissamos i prawie widać naszą bazę w Rapanianie. Grecka flaga powiewa na wietrze, a towarzyszy jej żółta flaga greckiego kościoła prawosławnego. Czyżbyśmy trafili do raju na ziemi?

Od kościoła św. Mikołaja kierujemy się na południe. I znowu widoki na dolinę z drogą, którą przyjechaliśmy do tawerny. I znowu malutkie kościółki oraz przydrożne kapliczki. Jeszcze tylko trzeba zejść na dno wąwozu Topolios i przejść wąwozem do tawerny. Łatwo powiedzieć, trudnej zrobić. Droga wiodąca na dół wąwozu wije się niemiłosiernie, próba pójścia na skróty kończy się powrotem na wijąca się drogę. Wreszcie dno wąwozu i oczywiście ciekawskie kozy, przyglądające się wędrowcom. Po kolejnej godzinie docieramy do Manolisa. Późny obiad ze specjałami kuchni greckiej to zakończenie całodziennej wędrówki.
Do Manolisa, jego tawerny i w okoliczne górki wróciliśmy jeszcze kilka razy. I pewnie o tych i innych wędrówkach po Krecie opowiem już wkrótce.

Manolis Matakis rysuje mapę okolicMapa sporządzona przez Manolisa

KretaWiekowe drzewo oliwne - KretaKreta

Ciekwaskie kozy na kreteńskim szlaku