
Festiwal Korowaja w Mielniku

Korowaj? A cóż to takiego spytacie. Już wyjaśniam:
Korowaj to obrzędowe ciasto drożdżowe wypiekane w Polsce na Lubelszczyźnie, Podlasiu, Suwalszczyźnie, czasem także na Mazowszu. Ciasto to znane jest także na Białorusi, Ukrainie, Litwie oraz w Serbii i Bułgarii. A Mielnik nad Bugiem, bliziutko granicy z Białorusią to przecież Podlasie.
Korowaj przygotowywany jest przede wszystkim na wesela, a także na Zwiastowanie Najświętszej Marii Panny (25 marca) i z okazji prawosławnego święta świętego Jerzego (6 maja). No i oczywiście z racji swojego przeznaczenia nie jest to zwykłe ciasto drożdżowe. Korowaj musi być bogato zdobiony: na jego wierzchu powinny pojawić się i ptaszki i kwiatki i różne inne ozdoby, jak na przykład słoneczko. Kryteria oceny korowaja to z jednej strony smak, z drugiej strony wygląd.
Korowaj jest pieczony zawsze przez kobiety, zwykle w piątek lub sobotę przed weselem. Nie mogły go jednak piec ani wdowy, ani rozwódki. Wg ludowych wierzeń powinny go piec te kobiety, które są szczęśliwe i płodne. A jeśli korowaj się nie udaje lub pęka – oznacza to złą wróżbę dla małżeństwa. Mieszkańcy Mielnika i okolic potrafią na przykładach potwierdzić tą złą wróżbę! W trakcie wesela korowaj był dzielony przez swata. I to musiał być podzielony w taki sposób, by wystarczyło dla wszystkich gości! Zarówno pieczenie korowaja, jak i jego dzielenie to dawny obrzęd, do dziś jeszcze znany, choć znacznie rzadziej praktykowany w Podlaskim w rejonach graniczących z Białorusią.
V-ty Festiwal Korowaja odbył się w Mielniku nad Bugiem w dniu 7 maja 2011. Ponieważ pogoda nie dopisała, to zamiast na rynku uczestnicy festiwalu spotkali się w Gminnym Ośrodku Kultury. A – jak pewnie pamiętacie z moich wcześniejszych relacji na www.pogodzinach.biz – od jakiegoś czasu związałem się z Podlasiem, to oczywiście nie mogłem opuścić takiej imprezy jak Festiwal Korowaja.
W ramach Festiwalu odbywał się konkurs na najlepszego korowaja. W tym roku rywalizowało siedem ciast, w jedno upieczone przez mężczyznę! Korowaje były ocenione przez kilku-osobową komisję, można je też było podziwiać w sali Mielnickiego Ośrodka Kultury. Wyglądały naprawdę imponująco.


Drugim punktem programu były występy zespołów z okolicznych wiosek i miasteczek. W tym roku wystąpiły następujące zespoły: “Krynica” z Radziwiłłówki, “Hiłoczka” z Czeremchy, “Wrzosy” z Wilanowa oraz “Nowina” z Moszczony Królewskiej. Zespoły składają się w większości z pań, czasem tylko wspomaganych przez panów. Fantastyczny był występ zespołu „Hiłoczka” przedstawiający niemal pełny rytuał związany z pieczeniem i dzieleniem korowaja. Co ciekawe: śpiewały w nim i panie w wieku 80-lat, jak i dziewczynki w wieku 8-miu lat, a większość zespołu stanowiły nastolatki. No i jak fantastycznie śpiewały! Bardzo też nam się podobał występ, w nowych strojach, zespołu “Wrzosy” z “naszego” Wilanowa.






Kulminacyjnym punktem Festiwalu było ogłoszenie wyników konkursu na najlepszego korowaja oraz wręczenie nagród po którym nastąpiła – zgodnie z tradycją – degustacja zarówno zwycięskiego, jak i pozostałych ciast. Już pewnie wiecie co chcę napisać: były po prostu przepyszne!

Jak to dobrze, że lokalne tradycje i zwyczaje są nadal kultywowane i dalej przekazywane z pokolenia na pokolenie.
