
Wzdłuż dzikiej Wisły praskim brzegiem

Warszawa to miasto nad rzeką, a jakby od tej rzeki odwrócone. Mieszkam w stolicy od urodzenia i bardzo rzadko „szło się nad Wisłę”, jeszcze rzadziej na jej praski, nieuregulowany brzeg.
I wreszcie: nowość i zupełne zaskoczenie. Na prawym brzegi Wisły powstała (maj 2011) ścieżka dla turystów pieszych i rowerzystów. Prowadzi ona od mostu Łazienkowskiego do mostu generała Grota-Roweckiego i liczy sobie – bagatela – 10 kilometrów. Właśnie z niej wróciłem i opowiem o największych atrakcjach – a jest ich sporo!
Atrakcje zaczynają się właściwie tuż przed ścieżką, w przejściu podziemnym pod wałem Miedzeszyńskim przy przystanku Kryniczna urządzono gabinet krzywych luster. “Gabinet” to chyba zbyt dużo powiedziane: luster jest sześć, w tym jedno już stłuczone. Zabawa jednak przednia. A to lustro, które robi z nas okrągłą baryłkę to już nie tylko zabawa, to sygnał ostrzegawczy na przyszłość.




Zaraz na początku ścieżki, przy moście Łazienkowskim kolejne atrakcje: piaszczysta plaża z leżakami (naprawdę! Nie żartuję). A tuż obok przystanek promu Inka, pływającego z drugiego brzegu, z okolic Płyty Desantu. Oczywiście popłynęliśmy na lewy brzeg i … z powrotem na brzeg praski. Widoki ze środka Wisły naprawdę niezapomniane: Stadion Narodowy jeszcze w budowie, Pałac Kultury i Nauki wyłaniający się znad Płyty Desantu, a patrząc na północ kolejne warszawskie mosty.
Tylko kilka minut zajmuje dojście do Mostu Poniatowskiego, gdzie przy niskim stanie wód można w pobliżu prawego brzegu zobaczyć szczątki mostu wysadzonego podczas wojny, w tym pozostałości torów tramwajowych. A przy tych pozostałościach … wędkarze. Odcinek do mostu Świętokrzyskiego to chyba najpiękniejszy odcinek ścieżki: las łęgowy, widoki na lewy brzeg, świergot ptaków – tak jak byśmy nie byli w 1.5 milionowym mieście. Po drodze mijamy budowany Stadion Narodowy i dochodzimy do Portu Praskiego. I właśnie koło Portu Praskiego jest jedyne miejsce, gdzie – ze względu na brak mostu na ścieżce – trzeba wrócić na ulicę i przejść mostem nad wejściem do portu. Na tym odcinku towarzyszyć nam będzie widok pomnika Kościuszkowców. Mój kolega mieszkający na Targowej od urodzenia mówi, że mieszkańcy Pragi nazywają ten pomnik “pięć piw proszę”. Spójrzcie na zdjęcie, a wszystko będzie jasne.
Tuż za Portem Praskim poszliśmy nie ścieżką, lecz groblą nad Wisłą, oddzielającą od ścieżki nieduże zalewisko. I warto było. Tam bowiem natrafiliśmy na nurogęś z małymi – cała rodzina w błyskawicznym tempie przemieszczała się po zalewisku, nie bojąc się w ogóle przechodzących groblą ludzi. Wyglądała przeuroczo – zobaczcie zdjęcia. Zresztą ptaków jest nad Wisłą więcej. Na odcinku za mostem Gdańskim spotkaliśmy samotnego kormorana na środku rzeki, a także kopciuszka i pleszkę, ptaki z gatunku drozdowatych. A przez cały czas towarzyszyły nam pospolite kaczorki.
Jak wspomniałem na początku ścieżka ma około 10 kilometrów długości, jest szeroka na 1-2 metry, tak że rowerzyści bez większych problemów mogą wymijać pieszych, ma ziemną, a w niektórych miejscach piaskową nawierzchnię. Świetnie więc nadaje się i na wędrówkę pieszą i na rower. Nie ma co prawda na niej ławek, jednak na jej trasie znajdziecie dwa kluby, gdzie można usiąść i coś zjeść. Big Budha Beach, ze złotym posagiem Buddy, znajduje się bardzo blisko mostu Łazienkowskiego, natomiast na wysokości ZOO znajdziecie lokal La Playa. W obu tych miejscach można coś zjeść lub wypić, skorzystać z leżaków – znaleźć więc i coś dla ducha i coś dla ciała.
W krótszym wariancie, startując od mostu Łazienkowskiego można zakończyć wędrówkę przy moście Gdańskim. Polecam jednak przejście całej ścieżki, aż do mostu Grota Roweckiego. Ten ostatni odcinek ma zupełnie inny charakter niż wcześniejsze. Prowadzi tzw. szlakiem Golędzinowskim, w pobliżu fortu Śliwickiego, gdzie stacjonowała policja (do II Wojny Światowej) i ZOMO (od 1956 roku) oraz toru doświadczalnego FSO. Ścieżka nie biegnie nad samą Wisłą, lecz na skarpie nad rzeką. Choć widok na Wisłę przesłaniają drzewa, to w kilku miejscach można dostać się nad samą wodę i podziwiać ptactwo: czaple i kormorany, a także małe ptaszki z rodziny drozdowatych. No i ludzi jest tu zdecydowanie mniej, w porównaniu do wcześniejszych odcinków.
A na koniec zagadka. Czy potraficie powiedzieć, jakie mosty – sfotografowane z nietypowej perspektywy – są na zdjęciach?



