Po godzinachpodróże i książki · Jerzy Stawicki

Hue – Pan Cu

Obieżyświat

Hue położone w środkowym Wietnamie, nieco na południe od 17 równoleżnika, będącego po II Wojnie Światowej granicą między Wietnamem Północnym i Południowym, koniecznie powinniście odwiedzić jeśli będzie podróżowali po tym kraju. Hue bowiem było stolicą Wietnamu w latach 1804 – 1945, za czasów dynastii Nguyen. Z tamtego okresu zachowało się więc i Zakazane Miasto – czyli siedziba cesarzy, miniatura Zakazanego Miasta w Pekinie, jak i kilka grobowców cesarzy dynastii Nguyen, położonych na obrzeżach Hue. O tych zabytkach opowiem jednak innym razem. Dla mnie bowiem Hue zawsze kojarzyć się będzie z Panem Cu.

Gdy przygotowując się do wyjazdu spotkaliśmy się ze znajomymi, którzy w końcu ubiegłego roku odwiedzili Wietnam, ci wręczyli nam skromną wizytówkę “Mandaryn Cafe” w Hue (foto) i rekomendowali organizowane przez nich wycieczki po Hue i okolicy. Więc oczywiście pierwszego dnia pobytu w Hue wpadliśmy do Mandaryn Cafe i od tego momentu staliśmy się jej stałymi gośćmi. Mandaryn Cafe to tak naprawdę biuro turystyczne i nieduża knajpka, serwująca wspaniałe dania kuchni wietnamskiej. Nasze kontakty z Mandaryn Cafe zaczęliśmy właśnie od jedzenia: kolacja na którą składały się: banh khoi, czyli rodzaj naleśnika, zupa pho z kurczakiem, wieprzowina wg lokalnego przepisu oraz piwo Tiger była wyśmienita. I jeszcze ten deser: naleśnik z bananem w sosie czekoladowym. Dlatego też jeszcze kilka razy wracaliśmy do Mandaryn Cafe na wieczorne posiłki, w tym także na pożegnalną z Hue kolację. Także przy pierwszej wizycie kupiliśmy wycieczki: statkiem do grobowców Nguyen oraz do strefy zdemilitaryzowanej (pisałem o tym w relacji “Śladami Wojny Wietnamskiej”).

W przewodniku Lonely Planet wyczytaliśmy, że właścicielem Mandaryn Cafe jest “photographer - Mr Cu”. Faktycznie wnętrze knajpki ozdobione było wieloma fantastycznymi zdjęciami z Hue i okolic, przedstawiającymi przede wszystkim ludzi oraz różne scenki codziennego życia. Pana Cu poznaliśmy zaś następnego dnia, kiedy to rano czekaliśmy na start wycieczki do grobowców. Zaczęło się oczywiście od fotografii i rozmowy na temat wyższości obiektywu nad korpusem. Pan Cu ze swoim Canonem Mark XX i wielkim teleobiektywem przygotowywał się do swojej kolejnej wyprawy w okolice Hue. Podczas kolejnej kolacji porozmawialiśmy z Panem Cu jak dotrzeć do wioski Sinh, gdzie miejscowi zajmowali się tradycyjnym wytwarzaniem ozdobnego papieru ryżowego. I wtedy też Pan Cu pokazał nam swoje albumy z niektórymi zdjęciami okolic Hue.

Fascynujące jest życie Pana Cu. Urodził się w Hue na Rzece Perłowej, w biednej wietnamskiej rodzinie. Miał 5-cioro rodzeństwa. Ukończył szkołę podstawową i średnią i do czasów Wojny pracował jako kierowca autobusu. W latach 80-tych był szefem restauracji w jednym z hoteli na głównej ulicy Hue – Le Loi. Dopiero w 1994 roku, po różnych przejściach, został właścicielem Madarin Cafe. Pasją Pana Cu jest fotografia – jego zdjęcia pokazywane były na wystawach w Paryżu i Bolonii. Obecnie większość czasu poświęca właśnie na fotograficzne wyprawy w okolice Hue oraz na rozmowy z bywalcami jego knajpki.

Zdjęcia Pana Cu podziwiać można na stronie www.mrcumandarin.com. Polecam zwłaszcza dział “My favourities” oraz “Smiles”. Zobaczycie tam prawdziwy Wietnam: życie na sampanach (łodziach pływających po rzece Perłowej), scenki uliczne, wspaniałe zdjęcia przyrody oraz oczywiście uśmiechy. Poprzez tę stronę można także kupić zdjęcia, w różnych zresztą formatach. My kupiliśmy kilka zdjęć podczas ostatniej naszej wizyty w Mandaryn Cafe. Teraz oprawione wiszą lub stoją w różnych miejscach naszego domu.

No i oczywiście na pożegnanie córka Pana Cu zrobiła naszej trójce zdjęcie. Mr Cu uśmiecha się na nim z zadowoleniem szczęśliwego człowieka ….