
Podglądanie przyrody: "Nasza rodzina kopciuszków"
Mamy gości. W naszej wiejskiej chałupie zamieszkała rodzina kopciuszków. No tak: pewnie nie wiecie, że kopciuszek to nieduży ptak wędrowny z rodziny muchołówek. To dłuższa opowieść o naszych gościach, a zaczyna się tak:
Przyjeżdżamy do naszej chałupy w końcu kwietnia i … mamy gości. Na belce na ganku (od jego wewnętrznej strony) pojawiło się gniazdo. wysłane różnorodnym materiałem - włosiem, piórami i wełną, pełne traw, mchu, korzonków i innego materiału roślinnego. A za chwilę do gniazda przylatują dwa nieduże szare ptaszki. Sięgamy do atlasu ptaków: to chyba kopciuszek lub pleszka – nieco podobne do siebie ptaszki. Dłuższa chwila obserwacji i konkluzja: to chyba kopciuszek.

Przedstawię więc naszych gości. Kopciuszek to niewielki ptak o długości 14-16 cm. Ma smukłą sylwetkę, jest nieco mniejszy od wróbla, ale większy od pleszki. Samiec i samica są podobnej wielkości, mają czarne nogi i podłużne skrzydła. Samiec w szacie godowej ma czarny kolor, teraz zaś jest szary. Wyróżnia go ruchliwy, rdzawy ogon z czarnymi środkowymi elementami. Samica i młode (które widzieliśmy tylko w gnieździe) są szare, jaśniejsze od samca i też mają rdzawy ogon i kuper. Zobaczcie zdjęcia i zidentyfikujcie, który to samiec, a która samica.


Wróćmy do obserwacji naszej pary. Po dłuższej chwili podlatuje samica, siada w gnieździe i już się nie rusza. No tak: wysiaduje jaja. Fachowe źródła podają, że jaja wysiadywane są przez samicę przez okres 12–17 dni. I chociaż przyglądamy je się z okna, to nie wygląda na bardzo zaniepokojoną. Może z jej punktu widzenia, to my jesteśmy gośćmi i zaczyna się do nas przyzwyczajać? I pewnie myśli, ze goście wkrótce wrócą do Warszawy. Samiec zaś krąży wokół chałupy, łapie owady, a także spaceruje po świeżo przekopanym ogródku przed gankiem. Ciekawe, czy – jak przyjedziemy w drugiej połowie maja – będą już małe?
Przyjeżdżamy i pierwsze kroki kierujemy do gniazda. Są: raz widać tylko łepki, innym razem nawet dzióbki. A gdzie rodzice? Też są. Jedno z nich siedzi zaniepokojone na sztachetkach płotu, drugie zaś na metalowej siatce i bacznie nas obserwują. Co to za goście znowu zakłócają im spokój? Szybko jednak się zaprzyjaźniamy. Ptaki przylatują go gniazda i karmią małe, siadają na ganku i wydaje się, że nawet pozują do zdjęć. W ogóle nie boją się obserwacji z wnętrza chałupy, przez okno, choć to tylko jakieś 1,5 metra do gniazda. Bardziej niepokoją się, wydając charakterystyczny dźwięk – coś jakby uderzanie kastanietami, lub deseczkami o siebie – gdy pracujemy w ogródku przed domem. Ale dalej podlatują ze złapanymi owadami i karmią małe. A jak przyglądamy się im przez zamknięte okno, to nadlatują, zawisają w powietrzu przed oknem i przyglądają się nam. Niesamowita scena! Może następnym razem uda mi się zrobić zdjęcie takiego “wiszącego” kopciuszka.



Jeszcze kilka zdań o kopciuszku. Na terenie Polski gatunek ten jest objęty ścisłą ochroną gatunkową. Kopciuszek pokarmu szuka na ziemi, biegając i skacząc po jej powierzchni; zwinnie chwyta owady w locie. Młode karmią oboje rodzice (co zaobserwowaliśmy). Fachowe źródła podają, że pisklęta opuszczają gniazdo po 12–16 dniach. Co więc zastaniemy w naszej chałupie, gdy przyjedziemy w połowie czerwca? Czy będzie okazja do ponownego spotkania z naszymi kopciuszkami i czy pochwalą się swoim potomstwem? Proszę o chwilę cierpliwości. Kolejna relacja z “podglądania przyrody” już niedługo.
