Po godzinachpodróże i książki · Jerzy Stawicki

My Son, czyli czamski Angkor

Obieżyświat

Tym razem przeniesiemy się w odleglejszą, w stosunku do 20-wiecznej wojny wietnamskiej przeszłość, do świątyń My Son w środkowym Wietnamie. My Son położone jest około 35 km od znanego i powszechnie odwiedzanego miasteczka Hoi An i zdecydowanie zasługuje na wizytę.

My Son to kompleks świątyń ludu Czamów, zamieszkujących w pierwszych dwóch tysiącleciach środkowy i południowy Wietnam. Kompleks powstawał w okresie IV – XIV wiek: pierwszą świątynię zbudował król Bhadrawarman, kolejni władcy przez następne 1000 lat budowali kolejne. Gdy jednak w połowie XIV wieku jeden z władców Czamów poślubił wietnamską księżniczkę i zrzekł się jednocześnie dużej części królestwa, My Son zostało zapomniane. Odkryli je w dżungli wietnamskiej dopiero Francuzi w końcu XIX wieku, następnie skatalogowali i opisali.

Kompleks nie jest duży, na jego zwiedzenie wystarczą 2-3 godziny. Polecam poranną wycieczkę z Hoi An, startującą o 5-tej rano. O 6:30, gdy dociera się do świątyń jest tam cichutko, słońce już wyłoniło się zza gór otaczających dolinę, niektóre świątynie spowija jeszcze leciutka mgiełka. O tej porze nie ma też tłumów turystów. No po prostu bajka. Kompleks składa się z 14 zespołów świątyń, z których największe i najciekawsze noszą oznaczenia: zespół A do zespół H. Większość przetrwała do naszych czasów, choć niektóre z nich już w momencie odkrycia były mocno zniszczone. W czasie Wojny Wietnamskiej na terenie świątyń była baza Vietcongu, więc Amerykanie zbombardowali ten teren niszcząc najpiękniejszy zespół A. No tak – to kolejny ślad wojny, o których pisałem wcześniej.

Najciekawsza i najlepiej zachowana część to sąsiadujące zespoły B i C. Widać tu mistrzostwo i architektury i rzeźby Czamów. Stworzyli oni 7 stylów architektonicznych i przykłady każdego z nich można znaleźć w My Son. Królestwo Czamów pozostawało pod silnym wpływem Indii i hinduizmu, Stąd też w ich świątyniach znaleźć można Sziwę, Wisznu, a także Ganesha – syna Sziwy i Parwati. Obecnie większość rzeźb z My Son zobaczyć można albo w Muzeum Rzeźby Czamskiej w Da Nang, albo też w Muzeum Historycznym w Hanoi. Na terenie My Son w dwóch tzw. mandapach (pawilonach dla wiernych) zobaczyć można niektóre z rzeźb zdobiących świątynie.

Choć nieduży, to kompleks świątyń robi – zwłaszcza nad ranem – niesamowite wrażenie. Wydaje się, jakby za chwilę mieli przyjść do niego pielgrzymi, by modlić się do bogów, przebywających - wg wierzeń Czamów - w wieżach świątyń. W zburzonym budynku B1 zachował się falliczny lingam – symbol boga Sziwy, stojący na yoni – symbolu żeńskim. Czamowie polewali wodą lingam, a woda spływająca na yoni symbolizowała akt stworzenia.

Wiele wiemy o samych Czamach, ich wierze i świątyniach. Do dziś jednak tajemnicą pozostaje metoda budowy. Większość świątyń w My Son zbudowana jest z cegły, tylko jedna z kamienia. W którym momencie budowy cegły były utwardzane – tego nadal nie wiemy: czy najpierw poszczególne cegły były utwardzano, czy też powstała cała świątynia, a następnie była utwardzana w całości? Druga zagadka dotyczy łączenia cegieł. Jaka substancja została użyta przez budowniczych do połączenia cegieł – czy była ta jakaś żywica roślinna, czy coś innego? Tego nie dowiemy się już chyba nigdy. Kolejna zagadka dotyczy rzeźb w świątyniach: czy najpierw powstała konstrukcja, a potem rzeźby, czy odwrotnie?

Czas już żegnać się ze świątyniami My Son. Powrócimy do nich oglądając rzeźby w muzeum w Da Nang. Tam właśnie stoi kilka posągów Ganesha (lub Ganeshy) pochodzących i z My Son i innych miejsc kultu Czamów. Ganesh to bóstwo mądrości i sprytu, patron uczonych i nauki, opiekun ksiąg, liter, skrybów i szkół. To także bóstwo nowych przedsięwzięć i podróży. I taki właśnie Ganesh (foto) przyjechał z nami z Da Nang. Stoi teraz na regale z książkami biznesowymi i czuwa nad nowymi projektami.

My SonMy SonMy Son

My SonMy SonMy Son

My SonMy SonMy Son