Po godzinachpodróże i książki · Jerzy Stawicki

Nankin - Chiny

Obieżyświat

Raz jeszcze udajemy się na Daleki Wschód, do Państwa Środka - do Chin. Już chyba wiecie, że kraj ten i jego kultura fascynują mnie od dłuższego czasu.

W naszej rubryce wędrowaliśmy już po Murze Chińskim (sierpień 2005) oraz po Szanghaju (wrzesień 2006). Tym razem zabieram Państwa na wędrówkę po jednej z siedmiu stolic cesarskich Chin - do Nankinu, jednego z największych chińskich miast, leżącym nad rzeką Jangcy.

Na początek trochę niezwykle burzliwej historii Nankinu. Pierwsze mury wokół miasta powstały już 600 lat p.n.e. Od 1368 decyzją pierwszego cesarza dynastii Ming zostało stolicą całych Chin. W połowie XIX wieku w czasie krwawego powstania tajpingów (wschodnie chrześcijaństwo !) został stolicą Niebiańskiego Królestwa Wielkiego Pokoju, a oblężenie miasta w 1864 należy do najbardziej dramatycznych epizodów historii Chin. Od 1911 był stolicą Republiki Chińskiej, na czele której stał Sun Yatsen, którego mauzoleum jeszcze odwiedzimy. Wreszcie w 1937 w trakcie wojny Japończycy wymordowali w Nankinie około 300 000 osób cywilnych i był to jeden z największych masowych mordów XX wieku.

Miasto jest naprawdę wielkie - 15 milionów mieszkańców. Informacja o naszym hotelu w Internecie mówiła, że znajduje się on “in walking distance from the station”. W rzeczywistości było to 2,5 kilometra! Jak więc poruszać się w Nankinie? Są dwie linie metra i gęsta sieć linii autobusowych. Podstawą jest oczywiście plan miasta w dwóch językach: angielskim i chińskim. W Chinach bowiem podstawowa bariera komunikacji to język. Stosunkowo rzadko można spotkać osoby mówiące po angielsku. Jak więc rozwiązać ten problem? Stosunkowo prosto: należy wiedzieć dokąd chcemy się udać i …. pokazywać jego
chińską nazwę na mapie. Na ogół wtedy dostaniemy napisany numer autobusu, którym mamy jechać. To jedziemy. A jak wysiąść na właściwym przystanku? O, to już jest sztuka. Metody rozwiązania tego problemu mogą być różne, ale to już zupełnie inna historia.

Wiele jest ciekawych miejsc w Nankinie. W ciągu 2-dniowego pobytu zdążyliśmy zobaczyć tylko niektóre z nich. Po pierwsze polecam wyprawę (bo to trochę na skraju miasta) do Zijin Shan (Szkarłatno-Złota Góra) - wielki park, a w zasadzie las na zboczu góry, w którym kryją się główne atrakcje turystyczne Nankinu. Pierwsza z nich do mauzoleum Sun Yatsena, pierwszego prezydenta Republiki Chińskiej, znajdujące się na górze monumentalnych schodów. Jest to obowiązkowe miejsce pielgrzymki każdego Chińczyka. Wspięliśmy się więc po 392 stopniach i my. Inna to grobowiec założyciela dynastii Ming - cesarza Zhu Yuanzhanga. Grobowiec to zresztą mało powiedziane. To po prostu olbrzymi kompleks świątyń, budowli oraz olbrzymi kopiec z właściwym grobowcem, a wszystko to otoczone 22 kilometrowym murem! Fantastyczna jest też wiodąca do grobowca Droga Kamiennych Posągów. Przy tej drodze stoi 12 par kamiennych zwierząt oraz cztery pary dworskich urzędników (zdjęcie). A sama droga dochodzi do grobowca pod ostrym kątem, by zmylić złe duchy, które poruszają się tylko po liniach prostych.

Inna wielka atrakcja Nankinu to zachowane duże fragmenty murów miejskich. Za czasów pierwszego cesarza dynastii Ming zbudowano ponad 30 kilometrów murów, z których po dziś dzień zachowały się duże fragmenty. Tylko znowu pamiętajmy o chińskiej skali. Mur ma bowiem około 15 metrów wysokości i grubość 7 metrów. Zaś brama miejska, na przykład Zhongua Men, to po prostu całkiem spory fort, składający się z czterech bram i mogący pomieścić ponad 3000 żołnierzy. Obejrzenie tej “bramy” zajmuje grubo ponad godzinę. A widok na miasto z położonego na samej górze tarasu wielkości połowy boiska do piłki nożnej jest fantastyczny.

Z Nankinu udaliśmy się nocnym pociągiem w wagonie sypialnym do Tunxi, a następnie w góry Huang-Shan. Ale - jak mawiał Kipling - to zupełnie inna historia, którą może przedstawię kiedyś na tych stronach.