Po godzinachpodróże i książki · Jerzy Stawicki

Rowerem przez Beskid Niski

Obieżyświat

Rowerem w Beskid Niski? W tym pytaniu znajomej kryło się niedowierzanie, zdumienie i przestroga. A jednak: po kilku dniach rowerowych wypraw po tym terenie, z pełną odpowiedzialnością mogę zarekomendować tę formę poznawania Beskidu Niskiego i w dodatku nie wyobrażam sobie innej.

Żeby poznać najpiękniejsze zakątki Beskidu Niskiego nie trzeba wspinać się wysoko w góry, ba w ogóle nie należy się wspinać. Najciekawsze w tym terenie są bowiem doliny, stosunkowo łatwo osiągalne na rowerze, choć jednak czasem trzeba sforsować przełęcz, by znaleźć się w kolejnej dolinie. W tych dolinach napotkać można drewniane cerkwie i cmentarze łemkowskie, cmentarze z I Wojny Światowej, wspaniale ukwiecone łąki, kamienne krzyże i figurki świętych, a także retorty do wypalania węgla kamiennego. Dzikie miejsca, cisza i spokój to dodatkowe atrakcje tego rejonu. Szczególnie urokliwe są zwłaszcza dolina dawnej wsi Ciechania, droga przez nieistniejącą dziś wieś Czarne, a także Diabli Kamień - tak naprawdę to cały kompleks różnych form skalnych - koło Folusza. A jeśli dodatkowo szlak wiedzie poprzez rzeki i strumyki, które trzeba sforsować w bród, po drodze można spotkać drewnianego anioła (i w dodatku przywieźć go do Warszawy), a na koniec wędrówki można spożyć świeże pstrągi z pobliskiej pstrągarni - to czego jeszcze potrzeba?

Już dziś planuję kolejną - oczywiście rowerową !! - wyprawę w Beskid Niski. Może więc spotkamy się gdzieś na trasie?