
Moje ulubione miejsca w Stambule
Pewnie wiecie, że moim ulubionym miastem na kontynencie europejskim, ale też azjatyckim, jest Stambuł. Czyli dawny Konstantynopol, a jeszcze wcześniej greckie miasto Bizancjum.
Ale już na pewno nie wiecie, jakie są moje ulubione miejsca w Stambule. Pierwszym z tych miejsc jest dawny kościół Sergiusza i Bachusa, a obecnie kompleks meczetu Mała Ajasofia, czyli Küçük Ajasofia.
Kościół Sergiusza i Bachusa był pierwszym z wielu kościołów ufundowanych przez cesarza Justyniana Wielkiego w VI wieku n.e. Justynian darzył bowiem szczególną czcią św. Sergiusza i Bachusa – chrześcijańskich setników armii rzymskiej, jednocześnie męczenników wiary. Budowę kościoła rozpoczęto w 527 roku, czyli wyobraźcie sobie: tysiąc pięćset lat temu!
Kościół znajduje się bardzo blisko hipodromu i Błękitnego Meczetu, czyli miejsc tłumnie odwiedzanych przez turystów. Wystarczy od krańca Hipodromu zejść uliczkami w dół, w stronę Morza Marmara, i po jakichś dziesięciu, piętnastu minutach zobaczymy minaret i kopułę samego kościoła. Nie ma tam w ogóle turystów, w przeciwieństwie do tych obiektów, które wymieniłem, czyli hipodromu i Błękitnego Meczetu, nie mówiąc już o Hagii Sophii. Jest za to cisza, spokój i atmosfera zadumy. 1500 lat historii zobowiązuje, nieprawdaż?
Kościół służył chrześcijanom przez blisko tysiąc lat. Nawet Mehmed II Zdobywca, który zdobył Konstantynopol w 1453 roku, pozwolił chrześcijanom nadal korzystać z kościoła i modlić się w nim.
Dopiero na początku XVI wieku, za panowania sułtana Bajezida II, kościół został przekształcony w meczet przez Husseina Agę, naczelnika Czarnych Eunuchów. Jego grób, czyli tak zwane türbe, można zobaczyć w pobliżu meczetu. Wtedy też powstały w kościele mihrab, pokazujący modlącym się muzułmanom kierunek Mekki, i minbar.


Konstrukcja kościoła to w zasadzie pierwowzór Hagii Sophii, czyli Kościoła Mądrości Bożej, obecnie także meczetu. Być może projektowali go ci sami architekci, co jego olbrzymiego następcę. Kościół św. Bachusa i Sergiusza został wzniesiony na podstawie nieregularnego ośmiokąta, wpisanego w jeszcze mniej regularny prostokąt. Posiada kopułę składającą się z 16 płaszczyzn: ośmiu płaskich i ośmiu wklęsłych. Spoczywa ona na ośmiu wielokątnych filarach, przedzielonych parami kolumn wyciosanych z ofikalcytu oraz czerwonego marmuru, które tworzą w ten sposób rodzaj krużganka. Natomiast powyżej znajdują się galerie z identycznymi kolumnami, różniącymi się jedynie formą kapiteli.
Warto przyjrzeć się fryzowi oddzielającemu główną dolną część kościoła od galerii. Widać tam bowiem heksametry greckie i greckie litery. I można znaleźć litery z imionami Justyniana, Teodory i św. Sergiusza (zdjęcie).
Mała Hagia Sophia, jak każdy meczet, ma swój dziedziniec, wokół którego dawniej znajdowały się pomieszczenia medresy, czyli szkoły koranicznej. Obecnie zaś znajdują się tam warsztaty rzemieślników, sklepiki i mała kafejka. W środku oczywiście jest też parę drzew i trawnik. I oczywiście fontanna do ablucji. Miejsce jest przeurocze, sprzyjające zadumie i refleksji.
Tam właśnie, w sklepiku w dawnej medresie kupujemy pamiątki ze Stambułu, jak chociażby przedstawione na zdjęciach malunki tańczącego derwisza w trzech różnych kolorach, a także różne inne miniatury i przedmioty dla naszych przyjaciół.



I oczywiście, po dotarciu do Małej Hagii Sophii i obejrzeniu meczetu-kościoła, siadamy przy stoliku na jego dziedzińcu i popijamy turecką herbatę.
Teraz kolejne moje ulubione miejsce w Stambule – i kolejne bardzo nietypowe, bo leżące nieco, a nawet bardzo z dala od typowych miejsc turystycznych. To okolice placu Aksaray. Aksaray w języku tureckim to Biały Pałac. Plac znajdujący się na miejscu starożytnego Forum Wołu, czyli Forum Bovis. Obecnie to skrzyżowanie Ordu Caddesi i Mustafa Kemal Caddesi.
Dlaczego te okolice i to miejsce? O, jest kilka powodów.
Pierwszy: niedaleko tego placu znajduje się fajny, mały hotelik, w którym nocujemy za każdym razem, gdy przyjeżdżamy do Stambułu. Super miejsce, świetnie skomunikowane. Fantastyczna ekipa hotelowa, w tym szef tego hotelu, pochodzący zresztą z Uzbekistanu, mówiący kilka słów po polsku Khurshid, z którym się zaprzyjaźniliśmy. Miła atmosfera, herbatka w lobby, gdy wracamy z wędrówek po Stambule, fantastyczne rozmowy z Khurshidem. No czegoż więcej potrzeba na nocleg po całodziennych wędrówkach po mieście?
Ale to jeden powód, nie jedyny. Dlaczego jeszcze okolice placu Aksaray są moim ulubionym miejscem w Stambule?
Powód drugi: w tym rejonie znajduje się kilka naprawdę pięknych i bardzo starych meczetów, w dodatku w ogóle nieodwiedzanych przez turystów. To właśnie w tych meczetach mieszkańcy Stambułu się modlą, ale między modłami można do nich wejść. Te meczety to:
Meczet Murata Paszy – jedna z najstarszych świątyń muzułmańskich. Został zbudowany w 1469 roku przez Murata Paszę, wezyra Mehmeda II Zdobywcy. Co ciekawe, wezyr był poturczonym greckim arystokratą i pochodził z rodziny Paleologów, czyli rodziny ostatniego cesarza bizantyjskiego Konstantyna XI.
Ten meczet reprezentuje typ Bursa, czyli taki, w jakim Osmanowie budowali pierwsze swoje meczety jeszcze po stronie azjatyckiej Imperium. Zobaczcie po prostu na zdjęciach, czym się charakteryzuje.
Kolejny mało odwiedzany meczet, a w zasadzie kompleks meczetowy, czyli tak zwany külliye, znajduje się nieco dalej na zachód. To meczet Haseki – żony Sulejmana Wspaniałego, pochodzącej z terenów Ukrainy Roksolany, nazywanej w haremie Hürrem, czyli „pogodna” lub „uśmiechnięta”. Ten fantastyczny kompleks obejmuje zarówno meczet, jak i kilka innych obiektów, medresę oraz stołówkę (imaret). Panuje w nim oczywiście cisza. Naprawdę rzadko kto go odwiedza, z wyjątkiem kotów, które spotkaliśmy zarówno na dziedzińcu meczetu, jak i w jego środku. Budowa tego kompleksu została rozpoczęta w latach 1538–1539, a ukończona w latach 1550–1551. Należy on więc do jednych ze starszych meczetów Stambułu.


W sąsiedztwie placu Aksaray znajdują się jeszcze dwa meczety. Pierwszym jest meczet Laleli zwany tulipanowym, wzniesiony staraniem sułtana Mustafy III przez architekta Mehmeda Tahira Agę, czyli największego mistrza tureckiego baroku. Meczet ten ma o tyle charakterystyczną konstrukcję, że jakby pod nim znajduje się sieć sklepików i różnego typu galerii. Można więc zajrzeć i do tych podziemi, do sklepików, jak i do samego dużego meczetu.
Natomiast na samym placu Aksaray wznosi się spory meczet: Valide Sultan, czyli meczet sułtanki matki, który ufundowała matka sułtana Abdulaziza w 1870 roku. Ten meczet to eklektyczny zbiór różnych wzorów architektonicznych, gdyż zawiera elementy stylów gotyckiego, klasycystycznego, jak również baroku. Architekt był Włochem, więc to pewnie był powód tego eklektyzmu.
W pobliżu Aksaray znajduje się także jeszcze jeden fantastyczny obiekt. To dawny bizantyjski kościół Myrelaion, ufundowany przez cesarza Romana I Lekapenosa w latach 919–923. Obecnie również przekształcony i przebudowany na muzułmański meczet. Nieduży, z niedużym minaretem. Bardzo malutki w środku.
Zawsze jednak ktoś tam jest. Na przykład w okresie ramadanu można spotkać mieszkańców Stambułu po prostu odpoczywających w środku meczetu.
I co ciekawe, na placyku przed meczetem - częściowo w ramach ogrodzenia meczetu, a częściowo już poza nim - żyje bardzo dużo kotów. Mają swoje domki, budki, mają swoje miseczki. Jest ich po prostu zatrzęsienie. Zawsze można je tam spotkać i podziwiać ich różne ubarwienia.
Opisałem więc już dwa powody, dla których tak lubię rejon placu Aksaray. Po pierwsze, był tu nasz hotelik, a po drugie — bardzo różne, pochodzące z różnych epok meczety, pokazujące rozwój architektury meczetowej.
Ale oczywiście to nie wszystko. Trzecim elementem związanym z placem Aksaray jest bogactwo restauracji w tym rejonie – tureckich restauracji przeznaczonych dla mieszkańców. Turyści bywają tam raczej rzadko. Oczywiście mamy też swoją ulubioną restaurację. Jest to restauracja sieciowa pod nazwą Simit Cafe.



Do pełni szczęścia brakuje jeszcze jednej rzeczy: domu towarowego, w którym można kupić różne tureckie towary. Znajduje się on jakieś 500 metrów na północny zachód od placu Aksaray. Ma pięć pięter. Można tam znaleźć sklepy różnych tureckich marek, w tym także marki odzieżowe: LC Waikiki, DeFacto i Mavi.
Podsumowując: okolice placu Aksaray to prawdziwy Stambuł. Są tu meczety z XV czy XVI wieku i późniejsze, kościół bizantyjski przerobiony na meczet, koty wokół meczetu Myrelaion, a także wiele tureckich restauracji, w których naprawdę można zjeść wspaniałą kolację. Oczywiście jest też dom towarowy, a nie wspominałem jeszcze o zwyczajnym tureckim centrum handlowym pod placem Aksaray.
Z dala od Hagii Sophii, hipodromu i Błękitnego Meczetu. Prawdziwa turecka dzielnica. Polecam!
