Po godzinachpodróże i książki · Jerzy Stawicki

Szlakiem Lamparta na Sycylii (1) - Palma di Montechiaro i list od diabła

Obieżyświat

Czy pamiętacie, jaka książka zainaugurowała rubrykę “Jerzy Stawicki poleca”? Był to oczywiście mój ulubiony “Lampart” Giuseppe Tomasi di Lampedusy. W ciągu ostatnich kilku lat, w trakcie kolejnych podróży po Sycylii, udało się nam odwiedzić wiele miejsc związanych z autorem “Lamparta” i rodziną Tomasi. I stąd nasz nowy cykl: zaczynamy więc wędrówkę szlakiem Lamparta po Sycylii.

Na początek Palma di Montechiaro - niewielkie miasteczko na południu Sycylii niedaleko Agrigento. Miasto nazywane często “miastem Lamparta”, gdyż jego początki związane są z rodem Tomasi. Właśnie 3 maja minęła 370 rocznica założenia miasta przez braci bliźniaków - Carla i Giulio de Caro e Tomasi, protoplastów rodu Tomasi, pra-pra dziadów autora “Lamparta”. A właśnie XIX wieczną historię tego rodu, a w szczególności historię Giulo IV, występującego w książce jako Don Fabrizio - książe Salina, opowiada “Lampart”.

To w Palma di Montechiaro założyciele miasta zbudowali pierwszy pałac rodowy, przekształcony później w konwent benedyktynek. To właśnie historię korespondencji z diabłem jednej z benedyktynek, córki Giulia - błogosławionej Izabeli, wykorzystał w “Lamparcie” Giuseppe. Czy pamiętacie może taki fragment “Lamparta”, opowiadający o wizycie Don Fabrizia w klasztorze Santo Spirito w Donnafugacie:

“Podobał mu się wygląd mniszek w szerokich, śnieżnobiałych, drobno plisowanych kryzach, odcinających się od czarnych habitów; za każdym pobytem umacniał się na duchu, słuchając po raz niewiadomo który opowiadań matki przełożonej o naiwnych cudach błogosławionej, odwiedzając w melancholijnym ogrodzie ów zakątek, gdzie święta zakonnica zawiesiła w powietrzu ogromny kamień rzucony w nią przez szatana rozwścieczonego jej ascetycznym życiem; zdumiewał się zawsze widząc na ścianie jednej z cel dwa oprawione w ramki słynne i nieczytelne już listy; list błogosławionej Corbery, która napisała do szatana, by nawrócić go na drogę cnoty, i odpowiedź wyrażającą jakoby żal z powodu niemożności wysłuchania tej prośby”.

Powieściowy klasztor Santo Spirito to w rzeczywistości klasztor benedyktynek w Palma di Montechiaro; błogosławiona Cerbera to Izabela Tomasi, a list od diabła faktycznie znajduje się w jednej z cel klasztoru. Niestety cele nie są udostępnione do zwiedzania. Jednak mniszki spytane po włosku o “Lettera del diavolo” udostępniają kserokopię tego dokumentu !! (zdjęcie). Niestety - podobnie jak powieściowy książę Salina - muszę stwierdzić, że list nie jest czytelny. No cóż - diabelski język do prostych nie należy.

Także położony na szczycie imponujących schodów kościół Chiesa Madre zawiera wiele pamiątek po rodzie Tomasi. Nam udało się dotrzeć - z pomocą potomka rodu Sforza (!!) - na zaplecze kościoła, gdzie w jednym z pomieszczeń znajdują się portrety członków rodziny Tomasi: Giulia i Carla, syna Giulia - Giuseppe i kilku innych żyjących w XVIII wieku. Ach - cóż to za przeżycie dla miłośnika “Lamparta”. Z pewnością byliśmy wśród nielicznej grupy cudzoziemców, która dotarła do tych portretów.

Palma di Montechiaro to także rodowy pałac rodziny - Palazzo Ducale, ze wspaniałymi sufitami, czy wzgórze Kalwaria, z ruinami kościoła Santa Maria Della Luce. Ale o tych i o innych miejscach związanych z rodem Tomasi, a wymienionych w “Lamparcie” napiszę w kolejnych odcinkach. Miłośników “Lamparta” zapraszam więc za miesiąc, a tym, którzy jeszcze nie znają tej książki - gorąco polecam jej lekturę.