Po godzinachpodróże i książki · Jerzy Stawicki

Tuż za rogiem, czyli Ursynów i okolice

Obieżyświat

Właśnie w tym roku mija 25 lat od kiedy zamieszkaliśmy na Ursynowie - najpierw na osiedlu Na Skraju, potem zaś na położonej tuż koło niego Wolicy. Przez te lata odkryliśmy wiele zakątków tej dzielnicy, wędrując pieszo lub jeżdżąc na rowerach. Dlatego też zapraszam na bardzo nietypową wędrówkę - właśnie po Ursynowie i jego najbliższych okolicach.

Na początek trochę historii. Teren dzisiejszego Ursynowa zajmowały dawniej wsie: Wolica, Kabaty, Imielin - widać to na przedwojennych mapach okolic Warszawy, która kończyła się gdzieś w rejonie dawnego dworca południowego, czyli obecnej ulicy Wilanowskiej. Właścicielami tego terenu byli m.in. Czartoryscy, Potoccy, czy Braniccy, dzięki którym powstały podziwiane i dziś pałace Wilanowski i Natoliński. Budowa osiedla Ursynów zaczęła się w 1975 roku: najpierw powstał Ursynów Północny, potem stopniowo budowy przesuwały się w stronę Lasu kabackiego i Kabat. Gdy się wprowadzaliśmy krajobraz był iście księżycowy, życie było pełne absurdów, świetnie pokazanych w kręconym zresztą na Ursynowie serialu “Alternatywy 4”. Ale to już historia. Dzisiejszy Ursynów skrywa szereg sympatycznych (choć jednak nie magicznych miejsc), z których kilka należy do naszych ulubionych.

Po pierwsze są, a w zasadzie były to pola pomiędzy skarpą wiślaną a ulicą Przyczółkową, wiodącą do Powsina i Konstancina. Dawniej była tu oaza spokoju, spotkać można było i bażanty i baraszkujące zające - idealne miejsce na spacery piesze. Dziś niestety powstało na tym terenie wiele, na szczęście budowanych od strony Wilanowa, osiedli. Dlatego też nasze miejsca spacerowe, a w zasadzie rowerowe przeniosły się aż za Przyczółkową i obejmują tereny aż do Wisły. Na jeziorku przy Vogla i dziś można spotkać kaczki, a nawet czaple, zaś na piaszczystych plażach nad Wisłą nawet orła białego! Także w tamtym rejonie znajdują się zupełnie nieznane, ukryte w kępach drzew stare po-niemieckie cmentarzyki.

Inne nasze ulubione miejsce to Obory, niedaleko Konstancina, więc już spory kawałek jazdy rowerem poza Ursynów. Znajduje się tam położony w niedużym parku barokowy dwór, zbudowany prawdopodobnie wg projektu słynnego architekta Tylmana z Gameren. Obecnie jest tam dom pracy twórczej ZLP i obiekt nie jest udostępniany do zwiedzania. Czasem jednak można go zobaczyć, więc i my skorzystaliśmy z tej okazji. Na fasadzie dworu rzuca się w oczy herb Wielopolskich Starykoń, a przed nim stoi zabytkowy pojazd (lokomobila) hrabiów Potulickich, ostatnich - przed przejęciem przez państwo w 1945 roku - właścicieli majątku. Wędrując po parku wśród wielkich dębów i lip natrafić można - zwłaszcza wieczorową porą - na zjawy: Jerzego Andrzejewskiego, Kazimierza Brandysa, czy Jana Brzechwy, którzy właśnie w Oborach w dworku i parku pisali i tworzyli.

Gdy zaś naszą wędrówkę rowerową będziemy kontynuowali na południe, to dotrzemy do Słomczyna, gdzie na parafialnym cmentarzu odkryć można nietypową budowlę - neogotycką kaplicę grobową właścicieli Obór - Potulickich i Mielżyńskich. Zdobią ją ciekawe tablice. A gdy czas wracać na Ursynów, to kierujemy się przez Lasy Chojnowskie, Konstancin do Lasu kabackiego. Stąd już tylko 10 minut jazdy i jesteśmy w domu, gdzie czeka zimne piwo.

A przecież Ursynów i jego okolice to także szereg znanych i równie ciekawych miejsc, jak pałac Natolin (opisany zresztą w sierpniu 2004), Las Kabacki z wieloma ścieżkami rowerowymi, czy Konstancin z tężnią. Tuż za rogiem czeka więc wiele atrakcji - wystarczy tylko wsiąść na rower.

Pałacyk w OborachKapilca Potulickich na cmentarzu w SłomczynieHerb Wielopolskich Starykoń