Po godzinachpodróże i książki · Jerzy Stawicki

Warszawskie mosty i … powodzie

Obieżyświat

Obieżyświat w zimowy wieczór przypomniał sobie stare powiedzenie “najciemniej jest pod latarnią”. Świat jest naprawdę piękny, ma wiele magicznych miejsc opisywanych w tym dziale. Ale przecież równie fascynujące, bogate w historię, choć może niekoniecznie tak piękne, są miejsca “tuż za rogiem”. W mojej rodzinnej Warszawie i w Polsce jest naprawdę wiele takich miejsc.

Dziś zapraszam więc szlakiem kilku takich miejsc w Warszawie: będą to warszawskie mosty. Zarówno te istniejące, jak i te, których już dawno nie ma (choć są ich ślady, fotografie lub obrazy i ryciny). A przy okazji powiemy też o warszawskich … powodziach. Inspiracją do tego tekstu był ubiegło tygodniowy spacer wzdłuż Wisły, prowadzony przez Przemka Paska z fundacji Ja Wisła (jawisla.pl).

Zaczynamy po praskiej stronie Wisły, na placu Weteranów, przy kościele Św. Floriana. Po drugiej stronie ulicy znajduje się ZOO, a niedaleko most Śląsko-Dąbrowski. Najpierw jednak powędrujemy na ulicę Kłopotowskiego (dawna ulica Szeroka), gdzie znajduje się zbudowana w XIX wieku praska komora wodna, zwana Domem Mostowym lub Domem pod Kolumnami. Budynek ma formę niedużego klasycystycznego pałacyku, a zaprojektował go Antonio Corazzi (przy okazji pytanie: a jaki inny bardzo duży obiekt w Warszawie jest także dziełem Corazziego?). W jego dolnej części znajduje się jedyny zachowany w Warszawie zestaw znaków powodziowych z XIX w. mający postać dwóch żelaznych tablic. Jedna z nich dotyczy powodzi w 1844 roku, kiedy to w dniu 26 lipca wysokość kulminacji wyniosła 863 cm, co było najwyższym poziomem w historii.

Komora wodna na PradzeŚlady po kulach

Fragment relacji naocznych świadków: “Powódź świętojańska w lipcu 1844, nastąpiwszy znienacka wywołała klęskę. Zalana była wówczas cała Saska Kępa na przestrzeni 5 wiorst w kwadrat. To samo Zerzno i Gocław, dokąd docierały parowe statki “Warszawa”, “Wisła” “Płock”, “Maurycy”, dowożąc żywność i ratując ludność, która się chroniła z częścią dobytku na dachach domostw. Wyżej położone kolonie: “Pod Dębem”, “Prado” i “Pod Lwem” wyglądały jak wyspy, gdzie koczowało ratując życie po kilkadziesiąt osób, które zdążyły uciec. Członkowie Warszawskiego Towarzystwa Wioślarskiego i szarytki od Św. Kazimierza z Tamki dowozili im żywność.“(Cytat za: http://www.jawisla.pl/cnw/index.php#state=0 )

Inny wskaźnik powodzi w Warszawie znajduje się w parku Wilanowskim, koło pompowni (czyli budynku poboru wody) z połowy XIX wieku, zaprojektowanej przez Henryka Marconiego (przy okazji znowu pytanie: a jaki inny obiekt w Warszawie jest także dziełem Marconiego?). Nie są to żelazne tablice, lecz “zwykły” wskaźnik. Zwróćcie uwagę, że na tym wskaźniku poziom wody z 1813 roku jest wyższy niż w 1844 – odwrotnie niż na żelaznej tablicy na komorze wodnej. Nie , to nie pomyłka: to efekt zbudowania wałów na lewym brzegu Wisły na południe od Warszawy.

Wodowskaz w Wilanowie

Wracamy nad Wisłę, do mostu Śląsko-Dąbrowskiego. Powstał on w latach 1945-1949 na ocalałych filarach mostu Kierbedzia. Most Kierbedzia był pierwszym stałym mostem przez Wisłę od czasów Zygmunta Augusta, a budowę zakończono w 1864. Naprawdę nazywał się most Aleksandryjski, jednak warszawiacy nazywali go mostem Kierbedzia, od nazwiska jego projektanta i budowniczego: Stanisław Kierbedzia (przy okazji znowu pytanie: w jakim mieście można także spotkać most zbudowany przez Kierbedzia?). Jak wyglądał w okresie międzywojennym możecie zobaczyć na starej pocztowce. To właśnie z mostu Kierbedzia w 1944 skoczyli do Wisły - i zginęli - “Sokół” i “Juno” – dwaj uczestnicy zamachu na kata Warszawy Kutscherę. Jeszcze dziś na filarze mostu po stronie praskiej można zobaczyć ślady kul z 1944 roku. Także tu niedaleko – po praskiej stronie – znajdowała się stacja kolejki Jabłonna – Karczew, którą wielokrotnie podróżowała na tej właśnie trasie rodzina mojej żony.

Most Śląsko-DąbrowskiMost GdańskiMost Kierbedzia

Teraz cofnijmy się do czasów Zygmunta Augusta. Wtedy to w 1573 roku oddano do użytku pierwszy, drewniany most przez Wisłę. Była to najdłuższa drewniana przeprawa ówczesnej Europy licząca 500 metrów długości. Miał umożliwić dotarcie litewskim posłom na Sejm, odbywający się w Warszawie. Można go zobaczyć na starych rycinach Warszawy z drugiej polowy XVI wieku. Most został zniszczony przez krę około 1600 roku. Podczas budowy mostu Kierbedzia z Wisły wyłowiono dębowe pale tego mostu. Do dziś jednak w Warszawie istnieją pozostałości związane z tym pierwszym mostem. To ulica Mostowa na Starym Mieście, która prowadziła do mostu oraz Brama Mostowa. Brama ta – czyli dzisiejsza Stara Prochownia – odgradzała most od drewnianej zabudowy miasta.

A na koniec ciekawostka, czyli: most łyżwowy. Konstrukcje mostu wyjaśni szybko tłumaczenie staropolskiego słowa łyżwa. Łyżwa – czyli: łódź. Most łyżwowy jest więc prekursorem mostu pontonowego. I właśnie taki most łyżwowy, nazywany mostem Ponińskiego, istniał w Warszawie w latach 1775-1794, a stał w miejscu późniejszego mostu Kierbedzia. Most został spalony w listopadzie 1794 roku po rzezi Pragi przez wojska Suworowa. Istnieje hipoteza, że gdyby most stał i wojska Polskie mogły zaatakować – zupełnie pijane w tym momencie – oddziały rosyjskie, powstanie mogło potoczyć się zupełnie inaczej. Ale to zupełnie inna historia.

Dziś w Warszawie mamy osiem mostów (łącznie z mostem średnicowym). Wkrótce przybędzie 9-ty: most Marii Skłodowskiej-Curie (czyli most Północny). Polecam więc fascynującą wyprawę szlakiem warszawskich mostów. Może spotkamy się na trasie?